Bożek imperatywu utrzymania władzy, a bożek praw wolnego rynku - refleksje po lekturze listu Vaclava Havla do Gustava Husaka

Względnie niedawno zakończyłam czytanie zbioru esejów zmarłego niedawno Prezydenta Czech Vaclava Havla. „Siła bezsilnych i inne eseje", bo o tej książce mowa, to intelektualna uczta i znakomitej próby impuls do refleksji.
Na teraz mam potrzebę bliższego ustosunkowania się do tylko jednego, ale jakże ważkiego, fragmentu całości. Mianowicie do listu intelektualisty i dysydenta Vaclava Havla do sekretarza generalnego Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Czechosłowacji Gustava Husaka w sprawie degradacji narodu poprzez niszczenie - lub „tylko" niedopuszczanie do publicznego zaistnienia - przejawów jego kultury, oczywiście nie całej, ale tej z najwyższych pięter.

Epistołę napisano i wysłano w czasach głębokiej komuny. Przytoczmy z niej choćby krótki fragment: „Jak wiadomo, większość naszych dawnych czasopism kulturalnych przestała wychodzić; jeśli jakieś przetrwało, to jest tak zglajchaltowane, że niemal nie warto zwracać na nie uwagi.

Co stało się wskutek tego? Na pierwszy rzut oka zupełnie nic: społeczeństwo funkcjonuje nadal, również bez wszystkich tych pism literackich, artystycznych, teatrologicznych, filozoficznych, historycznych i innych, których liczba co prawda nawet w czasach, kiedy istniały, nie odpowiadała utajonym potrzebom społeczeństwa, lecz które przecież ukazywały się i odgrywały swą rolę. Ilu ludziom więc w gruncie rzeczy jeszcze dzisiaj brakuje tych czasopism? Kilkudziesięciu tysiącom ich prenumeratorów, a zatem bardzo małej części społeczeństwa.

A jednak jest to strata niepomiernie większa i dotkliwsza, niż mogłoby się wydawać z tego ilościowego punktu widzenia. Rzeczywisty zakres tej straty jest wszakże - znów - ukryty i trudno byłoby ująć go w jakichś ścisłych wskaźnikach"

To tyle w czasach, o których z wielką przenikliwością pisał Vaclav Havel. A co dziś?

Dziś wprawdzie kastracja kultury w imię utrzymania się przy władzy należy, na szczęście już do przeszłości. Za to, w imię sukcesu komercyjnego, hula niszczenie, choćby poprzez coraz trudniejszy dostęp do odbiorcy, ambitniejszego segmentu kultury. To zaś skutkuje, mówiąc wprost ewidentnym schlebianiem gustom gawiedzi, a nie - często obłudnie deklarowanym - kształtowaniem smaku i intelektu kulturalnych i kulturotwórczych elity. Tych na teraz i tych na - mniej czy bardziej odległe - potem. Bożek jest więc inny, ale finalny efekt ten sam. Niestety...

Ewa Karbowska

Cytat za: Vaclav Havel - „Siła bezsilnych i inne eseje", Warszawa 2011, AGORA S.A., Rozdział LIST OTWARTY DO SEKRETARZA GENERALNEGO KPCz GUSTAVA HUSAKA, tłumaczenie Pawel Heartman (Piotr Godlewski)