(np. o SALONIKACH Z KULTURĄ)
W czasach dzisiejszych, tj. w erze - wprost rzecz ujmując - wszechobecnej (niestety nie tylko w polityce, ale także w kulturze) słownej papki są jeszcze takie miejsca. Azyle kojącego mądrego słowa. Mówię tu o pewnych niszach kulturotwórczych, w których jedni, wciąż obdarzeni wrażliwością na muzykę, tekst i myśl, przychodzą posłuchać produkcji artystycznych tych drugich. A wszyscy Oni są ludźmi o podobnych mentalnych, emocjonalnych i intelektualnych potrzebach.
Są to wprawdzie niewielkie wysepki, skromniutkie enklawy pośród starannie wyzutej z konieczności współmyślenia i współodczuwania kultury. By nie powtórzyć za jednym z warszawskich bardów „KULTURKI" masowej.

Ponieważ w jednym tekście trudno byłoby opisać sytuację ogólnopolską, ograniczę się tu do kilku - moim zdaniem wciąż nie dość mocno rozpropagowanych pomysłów stołecznych. Dodając przy tym od razu, iż przynajmniej niektórym z nich, choć zdecydowanie zbyt rzadko, udaje się docierać i poza granice Warszawy. Gdzie, czego mam pełną świadomość, oczywiście w ujęciu statystycznym, a nie jednostkowo wyjątkowym, możliwość dostępu do słowa z kręgu tzw. „kultury wysokiej" jest znacznie skromniejsza, niż w stolicy. Dokonany przeze mnie wybór opisanych przedsięwzięć artystycznych jest, naturalnie, równie subiektywny jak cały niniejszy artykuł.

Wymyślony i prowadzony przez Antoniego Murackiego "Salonik z Kulturą" powstał w 2004 roku. Jest to scena prezentacji wartościowej twórczości muzycznej i literackiej. Sam będąc bardem i poetą, tu Tolek pełni także rolę animatora „sztuki istotnej. Zaprasza do "Saloniku" ulubionych twórców piosenki, osobowości kabaretu, aktorów i obiecujących młodych muzyków. Dotychczas powstało kilkadziesiąt programów. "Salonik" zaczynał w DK Włochy. Obecnie mieści się w Białołęckim Ośrodku Kultury na ul. Van Gogha 1 /www.bok.waw.pl/. Gospodarz tej sceny dba, aby było wesoło i ciekawie. Prezentuje różne konwencje muzyczne, od ballady i piosenki literackiej, przez folk czy jazz. "Salonik" to taki kabaret literacki. Jego goście lubią śpiewać te mądrzejsze piosenki i próbują przeciwstawiać się myślowej łatwiźnie naszej pseudo-kultury"

Kolejna warta odnotowania inicjatywa tego samego człowieka to „Pejzaż z Piosenką". Fantastyczny autorsko-wspomnieniowy cykl pieśni i piosenek. Za każdym razem tekstów ważnych i ważkich. Praktycznie narodził się, i ze względów komercyjno-różnych tamże zapadł w hibernację, bo wciąż mam nadzieję, że nie umarł, w Centrum Kultury w podwarszawskim Izabelinie. Od czasu do czasu funkcjonuje jeszcze tu i ówdzie. Niestety tylko jako forma incydentalna.

Wreszcie trzeba koniecznie powiedzieć o propagowanym i współtworzonym przez Antoniego cyklu „Kultura bez barier". Ten  realizowany, we współdziałaniu z Państwowym Funduszem Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, a trwający już drugi sezon w różnych miejscowościach Polski, pomysł, to i artystyczna gratka i szansa równocześnie. Gratka dla widzów i słuchaczy, bo artyści się wyłącznie najwyższej próby. Że, tylko dla przykładu wymienię takie nazwiska jak: Adrianna Biedrzyńska, Grażyna Łapińska, Paweł Orkisz, czy Roman Roczeń A szansa, bo nie tylko publiczność, ale i powszechnie znani i podziwiani artyści, mają szansę przekonać się, że ich koledzy po fachu, różniący się tylko tym, że dotknięci rozmaitymi niepełnosprawościami, bywają co najmniej równie, jak Oni sami, znakomici.

A jeśli komuś, oczywiście tylko na moment, znudziło się czytanie, BO PRZY SŁUCHANIU JEST TO ABSOLUTNIE NIEMOŻLIWE, o imprezach sygnowanych nazwiskiem Antoniego Murackiego, to dodatkowo, i też oczywiście tylko dla przykładu, jak lekarz, zalecam wszelkie koncerty i nagrania z udziałem: Elżbiety Wojnowskiej, Agnieszki Fatygi, Mirosława Czyżykiewicza, czy Aleksandra Trąbczyńskiego. I, na wszelki wypadek, przysięgam, że w moim głębokim przekonaniu ,co do trafności tych rekomendacji, nie ma ni krzty kumoterstwa.

Ewa Karbowska