Rozmowa z Marianną Dęmbińską, ekspertem win włoskich, laureatka prestiżowego włoskiego konkursu teatralnego.

- Pytanie standard: w jaki sposób młoda Polka rozpoczyna karierę w przemyśle winiarskim we Włoszech?

- Zostałam zatrudniona we włoskiej firmie winiarskiej na stanowisku dyrektora sprzedaży. Zdecydowało o tym moje wcześniejsze doświadczenie w handlu międzynarodowym oraz znajomość kilku języków.


<?xml:namespace prefix = o ns = "urn:schemas-microsoft-com:office:office" />

W momencie zdobycia tej pracy moje wiadomości na temat wina były bardzo ograniczone.(to znaczy wiedziałam że są wina białe i czerwone). Myślę, że klient, który jako pierwszy podpisał ze mną kontrakt, uczynił to najprawdopodobniej z sympatii połączonej z litością... Jednak nie chciałam być zależna od tego, co ktoś mi powie, zaczęłam więc po prostu czytać książki o winach, chodzić na degustacje, podróżować „szlakiem wina”, kupować trunki do własnej kolekcji. W ten sposób sama zdobywałam wiedzę i doświadczenie, które mogłyby mi pomóc w przyszłości w pracy. Dzisiaj wina to pasja, hobby, część życia.


- Zajmuje się również Pani architekturą.


- Nie do końca ja osobiście. Mój narzeczony Roberto Maria Casetta jest doktorem architektury, wyspecjalizował się w konserwacji zabytków, ale lubi również dekoracje wnętrz, w Polsce pracujemy dla prywatnych klientów którzy chcą aby ich dom był niepowtarzalny. Robimy projekty mebli które są dla nas realizowane przez włoskie prestiżowe firmy meblarskie. Tak więc każdy mebel jest inny. Jedyny. Niepowtarzalny. Organizujemy również polsko-włoskie konferencje teraz z pomocą Profesora Jana Tajchmana – z Uniwersytetu w Toruniu. Profesor Tajchman jest jednym z największych specjalistów konserwacji zabytków w Polsce. W tym roku obchodził 50-lecie pracy na uniwersytecie.


Moje zadanie właściwie kończy się wiec na roli tłumacza, no i uczę Roberto języka polskiego, a proszę mi wierzyć na słowo, to naprawdę nic prostego.


Kraków to Kraków, ale jedziemy do Krakowa, a byliśmy w Krakowie. Proszę spróbować to wytłumaczyć cudzoziemcowi! Teraz przyjęłam taktykę odpowiedzi standardowej: tak jest - BO TAK JEST. Kropka.


- Bardzo dużo Pani podróżuje


- Tak, właściwie żyję z walizką w ręce, a każda moja podróż staje się niezapomnianym przeżyciem z prostych przyczyn – jestem trochę roztargniona ( trochę więcej niż „średnia krajowa”) i pozbawiona minimum zmyłlu orientacji.


Tak więc zdarzyło mi się trafię na ślub w szlafroku, zalać hotel, a cha, no i polecieć do Kalifornii na urodziny mojego byłego chłopaka – tym samym samolotem co... jego nowa dziewczyna!


- I napisała Pani o tym książkę...


- Moje przygody od zawsze rozbawiały moich przyjaciół i przypadkowych świadków moich licznych „poślizgów”. Często słyszałam słowa: powinnaś napisać książkę. Więc napisałam, była to zdecydowanie jedna z najlepszych rzeczy jaka zrobiłam.


- Czyli książka jest o Pani, 


- Tak, jest to moja autobiografia napisana w sposób lekki, ironiczny, w stylu Bridget Jones. Różnica? Moje przygody zdarzyły mi się (niestety) naprawdę. Książkę określiłabym jako „dynamiczną”, rozbawia, rozśmiesza, ale również odkrywa magiczny świat win. Bohaterami są moi przyjaciele (wymienieni m.in. ex Miss Polonia, znany prezenter telewizyjny – który przyjechał do mnie do Włoch i nakręcił przy mojej pomocy 4 odcinki programu o winach, kuchni, tradycjach).


Jeszcze jedno – mam nadzieje, ze moja książka pomoże w „zrehabilitowaniu” nas, dziewczyn „ze wschodu”, robiących tak zwaną karierę, bo nikt o nas w taki sposób nie mówi, i wygląda na to, ze nie istniejemy (www.tobietodobrze.pl).


- Czy w książce opowiada Pani również o rodzinie? O tradycjach jakie zostały przekazane hrabiance Dęmbińskiej?


- Oczywiście, że tak! Jak można napisać autobiografię pomijając rodzinę?! Wydaje mi się, że książka ukaże iż w całej naszej (szeroko pojętej) nienormalności, jesteśmy bardzo normalną rodziną... (śmiech)


- No dobrze, to już wiemy, że po Pani można się wszystkiego spodziewać – skąd pomysł udziału w konkursie dla autorów teatralnych?


- Właściwie to przypadek a nie przemyślana decyzja. Mój przyjaciel –aktor – poprosił mnie o napisanie dla niego tekstu i to on wysłał go na konkurs. Nie miałam czasu za bardzo się zdenerwować bo o tym, ze konkurs jest organizowany jest od 20 lat przez Ennio Coltorti, że w tym roku przyszło 350 prac dowiedziałam się jak już byłam w finale.


Konkurs ten, był początkiem kariery dla wielu osób spektaklu jak np.: Claudio Bisio, Franco Castellano, Elisabetta Pozzi, Luca Barbareschi, Fabrizio Bentivoglio, Sergio Castellino, Massimo Ghini i wielu innych.


Mój tekst –pt. „Casting” jest tekstem komicznym zagrali go Francesca Nunzi oraz Carlo de Ruggieri.


Casting (jak wskazuje tytuł) to - spotkanie dwóch osób na kastingu - on poważny, profesionalny, ona decoltè, obcasy, i właściwie nic poza tym.


Caly tekst to dialog tych dwóch osób... w ostatniej scenie - gdy widz jest przekonany że parodia czy odzwierciedlenie (zależy od punktu widzenia) świata teatru, telewizji we Włoszech okazuje sie.. że cala ta scena była przedstawieniem; kastingiem, teatrem w teatrze. To trochę pociesza.


Byłam bardzo zaskoczona tym, że Włosi śmiali się z krzywego zwierciadła, z przywar, wytkniętych im przez Polkę. Tym bardziej, że publiczność w teatrze jest spontaniczna – jak się podoba, to się śmieje jak nie – nie.


- A jakie są Pani plany na przyszłość?


- Odpowiedziałam kiedyś, że polecieć na Marsa i zostać Prezydentem - to oczywiście żart. Robić w dalszym ciągu to, co lubię, czyli za dnia sprzedawać wina a w nocy - pisać.


Konkurs „Attori in cerca d’autore” miał miejsce we wrześniu, Marianna Dęmbińska Zajęła II miejsce w finale oraz zdobyła I nagrodę krytyki. Sztuka „Casting” wystawiona będzie w Rzymie od 19 grudnia, w styczniu oraz marcu i kwietniu.


- Dziękuję za rozmowę.


- To ja dziękuję.


Rozmawiała Katarzyna Kowalska


www.tobietodobrze.pl (strona ksiazki)


www.puh.dembinska.com


www.enotecanobile.com