Banner
LOGOWANIE
login
hasło
  • Chcę się zapisać!
  • Zapomniałem hasła

  • ZAWARTOŚĆ
    Hity numeru
    Ukraina/Украинa
    Białoruś /Беларусь
    Rosja/Россия
    Prawo
    Nauka
    Zdjęcie na okładkę
    Polska
    Polonia
    Świat
    Gospodarka
    Varia
    Raport
    Społeczeństwo
    Komentarz
    Reportaż
    Historia
    Felieton
    Kultura
    Satyra
    Listy
    Sport
    Ogłoszenia
    Poprzednie numery
    Opowiadania i małe formy literackie
    Książki
    Fundacja Wolności Prasy "Kontrateksty"
    Dokumenty "Inicjatywy 33"
    Opisy do galerii zdjęć
    Galerie zdjęć
    Pliki
    Archiwum
    Redakcja
    Kontakt

    BannerBannerBanner
     
    Dzisiaj jest 3 września 2010, ostatnia aktualizacja: 3 września 2010, 14:54
    WYSZUKIWARKA
    INFORMACJE

    Piotr Rachtan :: 30 sierpnia 2010, 18:51

    Jan Wolny :: 10 sierpnia 2010, 14:52

    Krzysztof Łoziński :: 6 sierpnia 2010, 18:20

    Krzysztof Łoziński :: 2 sierpnia 2010, 22:14

    Jan Wolny :: 26 lipca 2010, 16:38

    Krzysztof Łoziński :: 26 lipca 2010, 10:27

    Krzysztof Łoziński :: 16 lipca 2010, 11:28

    Jan Wolny :: 6 lipca 2010, 08:28

    Krzysztof Łoziński :: 2 lipca 2010, 19:56

    Krzysztof Łoziński :: 1 lipca 2010, 08:27


    Banner
    Banner
    Banner
    Banner
    Banner
    Banner
    Banner
     

    Czy humanista musi być durniem, czyli po co nam matematyka

    Krzysztof Łoziński :: Polska :: 14 listopada 2009, 20:08
    Poprzez prasę kolorową i czarno-białą, poprzez media telewizyjne i inne gremia, idzie lament: znów matematyka na maturze! Tymczasem decyzja o wycofaniu matematyki z matury była jednym z największych błędów polskiego systemu edukacji. W dzisiejszym świecie, w którym wyścig technologiczny i intelektualny stanowi w istotny sposób o pozycji państw i narodów, Polska, na własne życzenie, hodowała sobie całe pokolenie technologicznych i intelektualnych analfabetów. W dodatku wmawiano nam, że cywilizacyjnie zacofany nieuk to humanista i jako taki jest z definicji lepszy, niż ci „techniczni" i „ściśli".

    Wiele lat temu, na tyle dawno, że nie pamiętam już, kto to robił, przeprowadzono badania porównawcze absolwentów różnych wydziałów Uniwersytetu Warszawskiego. Okazało się,  że pod względem znajomości języków obcych, literatury pięknej i historii najlepiej wypadli fizycy, matematycy i chemicy. Na szarym końcu był zaś wydział prawa i psychologia. Oczywiście nie pytano o znajomość własnej dziedziny, na przykład anglistów o angielski lub historyków o historię. I cóż wyszło? Ci „techniczni" i „ściśli" wyszli najlepiej w humanistyce, a humaniści i w humanistyce i w „mat-fizie" fatalnie.

    Bo matematyka, wbrew temu, co się wielu ludziom wydaje, to nie jest tylko umiejętność liczenia. Liczenie to zastosowanie matematyki, a nie matematyka. Matematyka generalnie służy do rozumienia zależności miedzy zjawiskami na poziomie ogólniejszym, niż to czynią nauki szczegółowe. Skutki nieznajomości podstaw matematyki są fatalne w każdej dziedzinie.

    I tu garść przykładów. Były już, na szczęście, minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro, kiedyś przekonywał mnie w telewizji o zbawczej roli kary śmierci. W tym celu pokazywał wykres, wedle którego liczba zabójstw w USA spadła po przywróceniu kary śmierci. Pomijam już, że podawał dane nieprawdziwe (zabójstw w USA jest znacznie więcej, niż w krajach, które KS nie stosują), ale demonstrował skrajne nieuctwo, nie tylko w dziedzinie matematyki, lecz i podstaw metodyki badawczej. Otóż ten człowiek, później minister, nazywał wykres „statystyką", nie wiedział o tym, że zbieżność w czasie nie dowodzi istnienia związku przyczynowego między zjawiskami a tym bardziej o kierunku przyczynowości (z tego, że matury, kwitnienie kasztanów i wysyp chrabąszczy, występują jednocześnie, nie wynika istnienie związku przyczynowego między nimi).

    Inny przykład. W jednej z ustaw zawarto definicję działki siedliskowej, wedle której, jest to działka o powierzchni większej od średniej powierzchni gospodarstwa rolnego w gminie. Jest to definicja przecząca sama sobie i nieegzekwowana. Nową działkę porównuje się ze średnią, choć każda nowa działka zmienia średnią. W dodatku nie wiadomo, jaka jest ta średnia, bo ciągle się zmienia (ludzie ziemię kupują, sprzedają, dzielą, dziedziczą...). Taką definicję musieli napisać i uchwalić matematyczni analfabeci.

    Andrzej Lepper (wicepremier) domagał się podniesienia płacy minimalnej do poziomu minimum socjalnego, czyli do poziomu połowy średnich dochodów. W nieuctwie swoim nie rozumiał, że jeśli podniesie się płacę minimalna, to podniesie się automatycznie i minimum socjalne, czyli zapis ustawowy, że płaca minimalna i minimum socjalne mają być równe, jest niewykonalny, bo te dwie wartości, z definicji, mogą być równe tylko w jednym przypadku: gdy obie wynoszą zero (tylko połowa zera równa się zero).

    Ale zejdźmy z ludzi najgorzej wykształconych na tak zwany ogół. Otóż ogół nagminnie wierzy w numerologię, nie rozumiejąc, że system dziesiętny nie jest w niczym lepszy, niż każdy inny, a nasza data urodzenia zapisana w systemie np. siódemkowym, da zupełnie inne liczby. Ogół wierzy w homeopatię, choć teoretycznie powinien uczyć się w szkole o liczbie Awogadro i wiedzieć, że jeśli substancję w milionowym rozcieńczeniu podzielimy na małe porcje, to w takich dawkach nie ma jej wcale. Ani jednego atomu. Ogół ogląda w telewizji reklamę, wedle której jakiś dezodorant „jonizuje ujemnie", choć ogół powinien wiedzieć ze szkoły podstawowej, że jonów dodatnich i ujemnych powstaje zawsze tyle samo, a gdy się tę równowagę zaburzy, to powstaje różnica potencjałów, czyli brutalnie mówiąc prąd kopie. Ale ogół te kity kupuje i leci „jony ujemne" nabywać.

    Nasi politycy notorycznie twierdzą, że „sondaże nie oddają rzeczywistości", bo nie rozumieją, że sondaż nie opisuje tego, co ludzie zrobią, tylko to, co mówią ankieterowi. Badania ankieterskie nie kłamią, tylko odpowiadają na inne pytanie.

    No cóż, nasi rządzący to na ogół „humaniści". Wybiera ich ogół na wzór i podobieństwo swoje. Wybiera nieuków, którzy pokazują bazgroł na kartce i mówią, że to „statystyka", gromkimi wrzaskami w Sejmie domagają się by wszystkie płace wynosiły zero i piszą ustawy wyznaczające stałą na podstawie zmiennych.

    Wieszcz napisał: „takie będą rzeczpospolite, jakie młodzieży chowanie". A ja bym dodał: ...i jakie będzie matematyki nauczanie.

    Krzysztof Łoziński

    PS. Swego czasu tłumaczyłem pewnemu „towarzyszowi" konieczność prowadzenia badań podstawowych z fizyki. Gość w końcu wypalił: „My w socjalizmie jesteśmy sprytniejsi. My będziemy prawa fizyki stosować, a oni będą płacić za ich wymyślanie!". Cóż, socjalizmu nie ma, a myślenie to samo.

    « powrót

    pokaż w ramce


    Komentarze:
    piper: 16 listopada 2009, 14:25
    Chyba w zapędzie krytykowania naszych ministrów sam popełnia Pan matematyczny błąd. Płaca minimalna może być na poziomie połowy średniej płacy. Warunek x>=1/2avg(x) (zapis komputerowo/matematyczny) gdzie x to wynagrodzenie, nie jest sprzeczny matematycznie. Rodzi wiele problemów w stosowaniu i problemów społecznych, ale sam w sobie jest możliwy. Tak samo jak analogiczny warunek oparty na medianie bądź dominancie.

    piper: 16 listopada 2009, 14:29
    Wykresy ministra Ziobry jak i korelacja wyników matur i ilości kwiatów kasztanowca to jak najbardziej jest statystyka. Nie zmienia to faktu, że wnioskowanie pozostawia wiele do życzenia, niestety nie tylko były minister posługuje się taką argumentacją. Badania opierające się na zmiennych pośrednich, zmiennych niezależnych czy wnioskowaniu warunkowym są w naszym świecie, nie tylko polskim powszechne. Niestety autorzy i wnioskujący rzadko *chcą* pamiętać o wadach takiej metodologii i jej ograniczeniach.

    autor: 16 listopada 2009, 16:25
    Witam. Myślę, że nie ma pan racji. Teoretycznie płaca minimalna może być na poziomie średniej płacy, ale tylko wówczas, gdy tej średniej nie ustanawia rynek i jest ona sztywna. W innym przypadku podniesienie minimalnej, zmienia natychmiast średnią i juz nie jest to połowa. Tylko jak praktycznie ustanowić niezmienność sredniej? Trzeba by przywrócić państwowe ustanawianie płac.

    autor: 16 listopada 2009, 16:50
    Już wiem, gdzie robi pan błąd. Płaca średnia jest funkcją płacy minimalnej oraz jeszcze paru zmiennych> tymczasem to, co proponował Lepper to ustawowe wyznaczenie, że ma to być funkcja liniowa jednej zmennej Xmin=1/2Xśr. W praktyce niewykonalne, poza przypadkiem, który podałem 0=1/2 0. Statystyka jest działem matematyki lub funkcją dokładnie zefiniowaną a rysunek to wykres odwzorowania lub funkcji. Wykres nie jest funkcją, tylko jej graficznym wyobrażeniem. Rysunek na którym nie wiadomo jakie sa jednostki i zmienne, to sorry tylko bazgroł. Pozdrawiam.

    piper: 17 listopada 2009, 07:27
    Obaj mamy racje.. Rozkład, w którym mn(x)=1/2*avg(x) oczywiście matematycznie jest możliwy - statycznie. Przy dynamicznej zmianie rozkładu warunek ten prawie nigdy nie występuje, ale tak naprawdę nie mus: Wszystkie wskaźniki prawno/gospodarcze bazujące na wartościach statystycznych ustala się raz na pewien okres (najczęściej po okresowej publikacji Gus).Tak więc pensja minimalna nie będzie wartością zmienną, ale stałą wyznaczaną co pewien czas (kwartał, pół roku, rok). Jest to wykonalne, ale rodzi pewne skutki (zmniejszenie zatrudnienia ludzi nisko wykwalifikowanych, podniesienie płacy minimalnej i średniej przy jednoczesnym wzroście bezrobocia).Warunek jaki będą narzucać przepisy: min(x_T)>=1/2*avg(x_(T-1)), x - płaca, T okres statystyczny

    mifin: 23 listopada 2009, 22:50
    Panowie, tu nie o zmienne chodzi, a raczej o brak zmiennych. Nie w matematyce bynajmniej. Brak zmiennych w myśleniu. I w tym tekst powyższy jest słuszny, niestety. A niestety dlatego, że pewnie jeszcze długo takim pozostanie.


    projekt i wdrożenie polyester studio