W Gazecie Wyborczej z 15 lutego 2006, w artykule „Zomowcy się bronią" relacjonującym przebieg procesu w sprawie zabójstwa górników w kopalni Wujek w 1981 roku, znalazło się następujące sformułowanie: „Autorem raportu taterników jest [...] Jacek Jaworski, przed laty działacz podziemnej ‘Solidarności', a obecnie trener alpinistycznej kadry narodowej". Ze strony gazety jest to prawdopodobnie błąd dziennikarza, ale od dłuższego czasu mam wrażenie, iż taką wersję swej osoby kreuje Jacek Jaworski.
Niemal wszystko w tym zdaniu jest nieprawdą.

1. Jacek Jaworski nie był działaczem podziemia, lecz kapitanem oddziałów specjalnych milicji i nawet według jego własnej wersji wydarzeń (kwestionowanej przez część działaczy ówczesnego podziemia) zaledwie „szukał kontaktów" z podziemiem. Od „szukania kontaktów" do „działacza podziemia" jeszcze bardzo daleko, nawet jeśli to prawda.

2. Do dziś nie ma bezpośrednich dowodów na istnienie owego „raportu taterników" zawierającego nazwiska strzelających w kopalni Wujek zomowców. Istnieje on tylko w zeznaniach Jacka Jaworskiego i 2 jego kolegów, ale nikt inny go do dziś nie widział ani nie znalazł, zaś wielu ówczesnych działaczy podziemia wątpi w jego istnienie. Wedle słów Jacka Jaworskiego, miał on przekazać raport nieżyjącemu już Bogdanowi Zaledze, który mógł go, wedle ówczesnej struktury podziemia, przekazać albo mnie, albo Zbigniewowi Romaszewskiemu. Do mnie taki raport nigdy nie dotarł a Bogdan Zalega nic mi o nim nie wspominał (oświadczenie w tej sprawie opublikowałem w Gazecie Wyborczej już kilka lat temu). O ile wiem, taki raport nie dotarł też nigdy do Zbigniewa Romaszewskiego. Dotarł natomiast do nas inny raport, niejasnego autorstwa, który nie zawierał żadnych nazwisk zomowców z Wujka.

3. Nie istnieje ani „alpinistyczna kadra narodowa" (dla pewności sprawdzałem telefonicznie w PZA) ani stanowisko jej trenera. Tym bardziej trenerem takowej kadry nie jest Jacek Jaworski, którego dokonania alpinistyczne zaliczają się do kategorii mizernych.

Nie mam żadnej własnej wiedzy o tym, jak przebiegały rozmowy Jacka Jaworskiego z zomowcami i czy w tej kwestii zeznaje on prawdę, czy nie. Protestuję jednak przeciw przerabianiu oficera wyjątkowo wrednej formacji milicji komunistycznej, zarazem jednego z jej twórców i czołowego szkoleniowca, na „działacza podziemnej Solidarności". Nawet jeśli jest prawdą, że Jacek Jaworski przekazał podziemiu jedną informację, jest to znacznie za mało, by kreować go na bohatera narodowego.

Oddziału specjalne milicji, które Jacek Jaworski tworzył i szkolił, przeprowadziły kilka większych akcji: rozbicie strajku w WOSP w Warszawie tuż przed stanem wojennym, rozbicie strajku w Nowej Hucie w pierwszych dniach stanu wojennego (przez oddział, którego oficerem był Jacek Jaworski), strzelanie do górników w kopalniach Wujek i Manifest Lipcowy oraz napad na kościół św. Marcina w Warszawie. Przypisywane są im też porwania działaczy opozycji oraz niewyjaśnione do dziś zabójstwa (m.in. księży Zycha i Niedzielaka). Nic natomiast nie wiadomo o udziale tych oddziałów w walce z przestępczością kryminalną.

Krzysztof Łoziński