Heinrich Harrer (zmarł w styczniu 2006 roku w wieku 94 lat) - alpinista, pisarz, podróżnik, nauczyciel i przyjaciel Dalajlamy, badacz nieznanych miejsc i kultur, nieugięty bojownik o prawa ludzi do godności i wolności.

          Heinrich Harrer urodził się 6 lipca 1912 roku w Hüttenbergu w Austrii (Karyntia), jako syn urzędnika pocztowego. Od najmłodszych lat marzył o dalekich podróżach, dążył do zakosztowania smaku przygód i wyczynów dokonywanych na granicy ludzkich możliwości. Studiował geografię i sport na Uniwersytecie w Grazu. Jego zainteresowania sportowe, początkowo bardzo rozległe, z czasem skoncentrowały się na dwóch dyscyplinach ściśle związanych z górami: narciarstwie alpejskim i wspinaczce. W lutym 1936 roku na IV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Garmisch-Partenkirchen po raz pierwszy rozegrane zostały narciarskie konkurencje alpejskie.

     Harrer reprezentował wówczas Austrię w kombinacji alpejskiej (slalom i bieg zjazdowy). Doświadczenia nabyte na olimpiadzie oraz intensywny trening sprawiły, iż w 1937 roku sięgnął po tytuł akademickiego mistrza świata w zjeździe.

     W środowisku wspinaczkowym Heinrich Harrer zyskał sławę przede wszystkim jako zdobywca północnej ściany Eigeru (3970 m, Alpy Berneńskie). Przejścia tego dokonał razem z Anderlem Heckmairem, Fritzem Kasparkiem i Ludwigiem Vörgiem w dniach 21-24 lipca 1938 r. Jego osiągnięcia alpinistyczne nie ograniczają się tylko do pokonania słynnej "Mordwand". Harrer ma w swoim dorobku około 600 dróg przebytych w górach, w tym także pierwsze przejścia, jak np. pn.-zach. ściany Terza Torre di Sella (2696 m, Dolomity, grupa Sella) - wraz z H. Feiertagiem 15.08.1934 r., czy 600-metrowej pd. ściany Grohmannspitze (3126 m, Dolomity, grupa Sasso Lungo)- wraz z K. Wallenfelsem 6.07.1936.

Pólnocna ściana Eigeru w Alpach zdobyta przez Heinriha Harrera i tow.

Fot. Krzysztof Łoziński

     Jest jednak faktem, że to właśnie pokonanie płn. ściany Eigeru pozwoliło zaliczyć go do grona najwybitniejszych alpinistów końca lat trzydziestych i otworzyło przed nim możliwość wyjazdu w góry wysokie - było niejako paszportem umożliwiającym zakwalifikowanie się na listę członków niemieckiej ekspedycji na Nanga Parbat (8125 m, Himalaje Zachodnie).

     Harrer wziął udział w rekonesansowej wyprawie na Nanga Parbat w 1939 roku. Wybuch II wojny światowej zaskoczył go wraz z trzema pozostałymi współuczestnikami wyprawy Peterem Aufschnaiterem (kierownik ekspedycji), Kutzem Chickenem, Hansem Lobenhofferem w Karaczi (Indie), gdzie oczekiwali na statek płynący do Europy. Tam zostali internowani przez Anglików i przewiezieni do obozu jenieckiego w Ahmednagarze koło Bombaju, a następnie do Deodali i do największego indyjskiego obozu internowania znajdującego się w pobliżu Dehra-Dun u stóp Himalajów. [Od Red. Książka Kowalewskiego i Kurczaba pt. "Na szczytach Himalajów" imię Chickena podaje nieco inaczej - Ludwig, uzupełniając: (...) Po pewnym czasie w obozie tym {chodzi o Ahmednagar} znaleźli się również Paidar i Schmaderer, którzy po zdobyciu Tent Peak (7365 m) wracali na początku września z Sikkimu. Aufschnaiter i Harrer uciekli później z obozu Dohra Dun i przez Himalaje dotarli do Tybetu (...).

     Chcąc zrealizować swoje marzenie o wolności Heinrich Harrer niemal od momentu aresztowania podejmował próby wydostania się z brytyjskiej niewoli. Powiodła się dopiero ucieczka przez przełęcze himalajskie do Tybetu zrealizowana z Peterem Aufschnaiterem w 1944 roku. Po blisko dwóch latach wędrówki po Dachu Świata, w styczniu 1946 roku dotarli do Lhasy - świętego miasta, stolicy Tybetu. Nie tylko otrzymali pozwolenie na pozostanie w Tybecie będącym wówczas "krajem zakazanym", pragnącym zachować swoją izolację i nie życzącym sobie żadnych "obcych", lecz także pozyskali sympatię i szacunek miejscowej ludności. Harrer został nawet nauczycielem, przyjacielem i zaufanym doradcą młodego Dalajlamy - XIV inkarnacji Czenrezi, Króla-Boga, władcy Tybetu. Do opuszczenia drugiej ojczyzny w 1951 r. zmusiła Harrera inwazja Czerwonych Chin na Tybet.

     Po powrocie do Europy Heinrich Harrer przez blisko 30 lat mieszkał w Liechtensteinie. Chcąc odwdzięczyć się za gościnność okazaną mu przez Tybetańczyków, zaangażował się w popularyzację sztuki i kultury Tybetu oraz w walkę o prawa narodu tybetańskiego do wolności. Napisał książkę o swoich przeżyciach na dworze Dalajlamy - Siedem lat w Tybecie, będącej także świadectwem okrucieństw popełnionych przez chińskiego agresora. Organizował wystawy poświęcone Tybetowi, a dochód z nich przeznaczał dla uchodźców tybetańskich. Na jedną z nich, zorganizowaną w Vaduz przybył nawet Dalajlama. On też w 1992 roku dokonał inauguracji muzeum zbiorów tybetańskich Heinricha Harrera w jego rodzinnym domu w Hüttenbergu. Była to również okazja do ponownego spotkania po latach dwóch przyjaciół.

     Wierny swojej pasji podróżnika-alpinisty niemalże zaraz po powrocie z Tybetu Harrer podjął wiele przedsięwzięć badawczych. W 1953 udał się do Ameryki Południowej w poszukiwaniu źródeł Amazonki. Rok później dokonał pierwszych wejść na trudne wierzchołki w górach Alaski - Mount Drum z Georgem Shallerem i Keith Hart oraz Mt Hunter i Mt Deborah - z wybitnym amerykańskim wspinaczem Fredem Beckeyem i Henrym Meybohmem. W1957 wyruszył do Afryki, gdzie eksplorował Ruwenzorii. Jednakże najtrudniejszą i najniebezpieczniejszą okazała się wyprawa na Nową Gwineę, zorganizowana w styczniu 1962 roku, której celem było wejście na odkrytą w 1936 roku i niezdobytą Carstensz Pyramide (obecnie Jaya, dawniej Sukarno - najwyższy szczyt Nowej Gwinei w Górach Śnieżnych w Irianie Zachodnim, wys. 5030 m npm.). Wyprawa ta nie tylko zdobyła szczyt, ale dokonała także 30 nowych wejść w Górach Śnieżnych. W drodze powrotnej Heinrich Harrer dwukrotnie ledwo uszedł z życiem - przeżył upadek 20 m wodospadem, jaki zdarzył mu się podczas filmowania ekspedycji oraz uniknął katastrofy samolotu, którym miał lecieć nad Indiami.

     Nie powstrzymało go to przed organizowaniem następnych wypraw. W 1964 podczas ekspedycji do Brazylii - na wyżynę Mato Grosso, Harrer odkrył źródła Rio Xingu (prawy dopływ Amazonki o długości ok. 2100 km, pow. dorzecza ok. 420 tysięcy km kw.).

     W latach 1965-82 brał udział w kolejnych ekspedycjach w Himalaje, do Amazonii, Gujany Francuskiej, na Borneo, do Afryki i do Tybetu. Próbował także zbadać należące do Indii wyspy Adamanen i Sentinel.

     Za całokształt swojej działalności badawczej Heinrich Harrer otrzymał w 1964 r. od Prezydenta Austrii honorowy tytuł Profesora, a w 1992 r. odznaczony został, rzadko przyznawanym, medalem American Explorer´s Club - elitarnego stowarzyszenia zrzeszającego takie osobistości jak: Thor Heyerdahl, Neil Armstrong, sir Edmund Hillary, Reinhold Messner.

     Heinrich Harrer jest również autorem wielu książek: Ich komme aus der Steinzeit, Ladakh, Die weisse Spinne - zaliczanej obecnie do klasyki literatury alpinistycznej, a poświęconej historii zdobywania Eigeru, w której to bardzo ostrożnie próbował przedstawić wpływ sytuacji politycznej, ekonomicznej lat trzydziestych na rozwój postaw alpinistów niemieckich i austriackich wobec otaczającej ich rzeczywistości i uprawianej dyscypliny oraz oczyścić ich z zarzutów sugerujących, iż to wyłącznie nazistowskie przekonania były motywem podejmowania ekstremalnych wspinaczek.

     Jednak największą sławę zyskał za sprawą wspomnianej już książki Siedem lat w Tybecie. Moje życie na dworze Dalajlamy, którą napisał w 1952 r. Przetłumaczona na kilkadziesiąt języków (w tym również na język polski przez Ewę Waldeck-Kurtykę wydana przez Wydawnictwo EXPLO w 1997 r.), sprzedana w blisko 3 mln egzemplarzy szybko stała się światowym bestsellerem. Krąg odbiorców sensacyjnych przeżyć obu Europejczyków na dworze Dalajlamy dodatkowo poszerzył się dzięki telewizji niemieckiej, która zrealizowała dwa filmy dokumentalne Auf der Flucht nach Lhasa i In der verbotenen Stadt. Zarówno książka, jak i filmy w znacznym stopniu przybliżyły sprawę Tybetu ludziom na całym świecie i uzyskały poparcie dla ciemiężonego narodu tybetańskiego.

Heinrih Harrer w Tybecie na łyżwach. Fot. archiwum K.Ł.

     Każda z napisanych przez Harrera książek poświecona jest jakiemuś fragmentowi jego życia, lecz żadna nie pozwala bliżej przyjrzeć się jego osobie.

     Siedem lat w Tybecie - bestsellerowa powieść, która przyniosła powszechne uznanie autorowi, jednocześnie przyczyniła się do zdemaskowania jego przeszłości. Harrer, orędownik walki o poszanowanie praw i wolności człowieka, okazał się być w młodzieńczych latach zwolennikiem nazizmu.

     Do ubiegłego roku było to skrzętnie ukrywaną tajemnicą Heinricha Harrera. Można przypuszczać, że prawda nigdy nie wyszłaby na jaw, gdyby nie ekranizacja jego bestsellerowej powieści. Rozgłos wokół tego przedsięwzięcia - tym większy, iż reżyserem filmu jest Jean-Jacques Annaud (Czarne i białe, Walka o ogień, Imię róży, Niedźwiadek, Kochanek), a odtwórcą głównej roli hollywoodzki gwiazdor Brad Pitt (Siedem, Wywiad z wampirem) - spowodował, iż osobą Harrera zainteresowali się dziennikarze: Tilman Müller i Gerald Lehner. Przy przeglądaniu w państwowym archiwum berlińskim tzw. "Dokumentów Centrum" (przekazanych Niemcom niespełna cztery lata temu przez Amerykanów) zawierających akta personalne z czasów nazistowskich, w tym także dokumenty RuSHA (Rasse und Siedlungshauptamts) wraz z podaniami członków SS - znaleźli oni liczące około 80 stron akta Harrera:

"Heinrich Harrer, Heinrich, geb. 6.7.1912. SS-Einheit 38, Sippennummer 73896"

     Poddali je ocenie znanego berlińskiego historyka, eksperta od SS - Hansa-Heinricha Wilhelma oraz skonfrontowali zebrane materiały z 85-letnim Harrerem. Wyniki tej konfrontacji oraz dowody obciążające Harrera opublikowali w STERNIE 28 maja 1997 r. (a więc około pół roku przed światową premierą filmu) w artykule zatytułowanym: Ein Held mit braunen Flecken (Bohater z brązowymi plamami).

     Publikacja ta wywołała wrzenie w całym świecie. Ujawniono bowiem, że Heinrich Harrer był członkiem SA od października 1933 r. i SS od 1 kwietnia 1938 r. O jego powiązaniu z nazistami świadczą m.in. opublikowane w STERNIE dokumenty:

     - odręcznie napisany życiorys dołączony do kwestionariusza RuSHA przedstawiający szczegóły jego życia oraz potwierdzający przynależność do w/w organizacji;
     - telegram z dnia 19.12.1938 r. adresowany do Reichsführera SS (a więc do Heinricha Himmlera), a wysłany z oddziału SS nr 35 w Grazu, gdzie Heinrich Harrer był wówczas nauczycielem gimnastyki, w którym prosi się o zezwolenie na ślub dla SS-Oberscharführera Heinricha Harrera, nr 73896 z Lottą Wegener (należała do NS Jugendgruppe BDM [Bund Deutscher Mädchen] od 1936 roku) - córką hamburskiego geofizyka i meteorologa dr Alfreda Wegenera;
    - wyciąg z lokalnej kartoteki NSDAP świadczący o wstąpieniu Harrera do partii 1.05.1938 - numer członkowski 6307081.

     Obciążającym jest również to, że dużo wcześniej, bowiem od 1.01.1933 Harrer był aktywnym członkiem nielegalnej wówczas NSLB Österreich (Nationalsozialistischen Lehrerbund), czego dowodem jest wystawiona dla niego karta do kartoteki organizacji z numerem 98530.

     Początkowo Heinrich Harrer zaprzeczał wszystkiemu twierdząc, że nigdy niczego nie pisał, a to, co przedstawiają dziennikarze jest próbą mistyfikacji i podważaniem jego nieskazitelnej uczciwości. Jednakże po zapoznaniu z dokumentami i ustaleniu autentyczności pisma oświadczył, iż został zmuszony do wstąpienia w szeregi nazistów. Było to kolejne kłamstwo, bowiem członkostwo w SA (należy podkreślić, że w 1933 roku oddziały operacyjne SA - jakby nie było druga organizacja terroru Hitlera, prowadziły w Austrii działalność nielegalną, podziemną) i w SS było dobrowolne.

     Pół roku później zmienił nieco swoją linię obrony. W wywiadzie udzielonym DER SPIEGEL i opublikowanym 3.11.1997 r. Heinrich Harrer powiedział: W 1938 roku, aby szybko otrzymać pozwolenie na ślub z Lottą Wegener, córką podróżnika i badacza Grenlandii, podpisałem dokument, który miał potwierdzić moją dawną przynależność. W rzeczywistości nigdy nie byłem członkiem SA. Jednak w 1938 roku poprosiłem o członkostwo w NSDAP, aby w ten sposób umożliwić sobie wykonywanie mojej profesji profesora sportu i geografii w liceum. Ale nigdy nie otrzymałem książeczki członkowskiej, ponieważ w maju 1939 roku wyjechałem na Nanga Parbat.

     Inaczej też wytłumaczył się ze swojej przynależności do SS: W 1938 r. zostałem członkiem SS. W tym czasie byłem trenerem austriackiej ekipy narciarstwa kobiecego w zjeździe i w slalomie. Właśnie z tego powodu byłem przyjęty do SS jako sierżant, aby trenować ekipę narciarską SS. W rzeczywistości nie dałem nigdy ani jednej lekcji.

     Czy aby na pewno tylko koniunkturalne związki łączyły Harrera z narodowym socjalizmem?

     Dostępne materiały przeczą temu i świadczą raczej o tym, że Heinrich Harrer był przekonany o słuszności idei głoszonych przez nazistów i w pełni identyfikował się z przedstawianymi przez nich wartościami moralnymi i wzorami zachowania. Nosił w klapie marynarki znaczek ze swastyką, taki sam przypięty miał do plecaka. Również na namiocie Harrera i Kasparka rozbitym w 1938 roku pod ścianą Eigeru powiewała flaga z godłem hitlerowskiej organizacji politycznej. Heinrich Harrer nie tylko przeniósł tę flagę przez ścianę, lecz na wierzchołku wbił ją do śniegu. Był to gest w pełni przemyślany i dobrowolny i zapewne wykonany nie tylko dla zwrócenia uwagi - bo niby czyjej w takim miejscu i w tak złych warunkach atmosferycznych. Początkowo Harrer wypierał się tego czynu. Zmienił zdanie, gdy zachowanie jego potwierdzone zostało przez Anderla Heckmaira.

     Heckmair, tłumacząc Harrera, w wywiadzie dla LE MONDE oświadczył: Wiedziałem, że Heini Harrer był w SS. On bez zastrzeżeń wierzył - jak wielu innych w tamtych latach - że ten system rządów będzie idealny dla przyjścia lepszych warunków życia w Niemczech i Austrii. Był młody a zaszczyty, które mu były oddane po Eigerze umocniły go w tym przekonaniu. Jego wstąpienie do partii nazistowskiej i do SS było bez wątpienia powiązane z jego dumą i potrzebą uznania.

     Takie poglądy mogły być wynikiem oddziaływań środowiska, w jakim przebywał Harrer. Warto tu wspomnieć, że w czasach studenckich pracował on w należącym do uniwersytetu schronisku górskim Tauplitz Alm. Było to popularne w tamtym okresie miejsce zimowego wypoczynku wysoko postawionych nazistowskich oficjeli. Harrer miał więc też sposobność do zawierania odpowiednich znajomości. Wierzył, że chcąc spełnić swoje marzenia wspinaczkowe, musiał wykorzystać każdą sprzyjającą okoliczność oraz wsławić się takim wyczynem, który nie pozostałby niezauważony przez właściwe władze. Cel był wyraźny - najpierw Eiger, a jak wszystko się powiedzie - Nanga Parbat.

     Północna ściana Eigeru - słynna "Mordwand", była wyzwaniem dla ówczesnych alpinistów, symbolem ostatnich nierozwiązanych w Alpach problemów. Jej historia spowodowała, iż na przestrzeni lat narosło wokół niej wiele mitów. Tragiczne wydarzenia lat 30. (osiem ofiar śmiertelnych - wszystkie z państw faszystowskich) i wreszcie zdobycie jej przez dwóch Niemców i dwóch Austriaków w 1938 roku, jakże znamienne w swej wymowie, bowiem dokonane po Anschlussie Austrii do Niemiec, stało się znakomitą okazją do wykorzystania tego osiągnięcia w propagandzie hitlerowskiej.

     Hitler potraktował to zwycięstwo jako dowód wyższości rasy panów. Połączenie się zespołów było dla niego alegorią jedności Austrii i Niemiec, świadectwem słuszności dokonanego Anschlussu. Dał temu wyraz w dniach 29-31 lipca 1938 r. podczas Święta Sportu we Wrocławiu, prezentując bohaterów Eigeru szerokiej społeczności, a następnie przyjmując ich na specjalnie zorganizowanym spotkaniu, podczas którego osobiście złożył im gratulacje.

     Najchętniej Heinrich Harrer wyparłby się i tego "zaszczytu", gdyby nie zdjęcia z Hitlerem, które ukazały się w wydanej już w 1938 r. przez NSDAP książce Um die Eiger-Nordwand. Na zarzut ściskania dłoni Hitlera przy tej okazji, Heinrich Harrer odpowiedział: Ach ta historia. Chamberlain również uścisnął mu rękę. Skąd miałbym wiedzieć, że Hitler będzie zbrodniarzem. To jest śmieszne. Czy aby naprawdę śmieszne, bowiem już w 1938 roku usuwano niearyjczyków oraz ludzi odmiennie myślących niż naziści? Czy Heinrich Harrer nie wiedział o tym lub być może uważał takie działanie za słuszne?

     Po rozwiązaniu problemu północnej ściany Eigeru światowym zadaniem alpinizmu niemieckiego stała się Nanga Parbat - "niemiecka góra przeznaczenia", gdyż na dwóch kolejnych wyprawach: w 1934 i w 1937 r. zginęło na niej 25 osób (10 alpinistów i 15 Szerpów), uczestników niemieckich ekspedycji, wśród nich także takie sławy, jak: Willy Welzenbach i Willy Merkl. Można zrozumieć, jak ważny był to cel dla Harrera, tym bardziej, że zbieżność tragicznych wydarzeń na obu szczytach była wyraźna, a Heinrich Harrer jawił się tu jako potencjalny sukcesor dotychczasowych osiągnięć Niemców.

     Zdobycie Eigeru zapewne otworzyło mu możliwość realizowania najskrytszych wspinaczkowych marzeń. Czy jednak przejście ściany wystarczyłoby na zakwalifikowanie się na listę uczestników rekonesansowej wyprawy na Nanga Parbat?

     Jak wynika z faktów najprawdopodobniej nie. Lepsze wyniki alpinistyczne posiadał Anderl Heckmair, on też był liderem połączonego na Eigerze zespołu i jemu tak naprawdę zawdzięcza się powodzenie przejścia. Ale Heckmair nie zapisał się do NSDAP, SA czy SS. Nie wystarczyła też podjęta przez niego praca w charakterze nauczyciela sportu, ściślej alpinizmu, w Ordensburg Sonthofen (jednej z trzech szkół kształcących faszystowską kadrę kierowniczą). Jak się okazało trzeba było być ściślej związanym z reżimem. Warunek ten spełniali pozostali uczestnicy ekspedycji. Wszyscy byli długoletnimi i aktywnymi członkami organizacji nazistowskich -  przykładowo kierownik wyprawy Peter Aufschnaiter działał w NSDAP już od 22 kwietnia 1933 - numer członkowski 1605636.

     Heinrich Harrer dzięki swoim sukcesom sportowym oraz powiązaniom nazistowskim cieszył się względami władz III Rzeszy i można by nawet przyjąć, że był oportunistą, i świadomie wykorzystał sytuację polityczną do realizacji swoich celów. Czemu jednak zaprzecza - nawet samemu sobie - czy nie lepiej byłoby się przyznać i wyjść z tej sytuacji z twarzą? Przecież nie zmieni się faktów. A może ma on więcej na sumieniu, niż świadczą o tym materiały źródłowe?

     Heinrich Harrer był zwolennikiem nazizmu w swoich młodzieńczych latach i hołdował zupełnie innym przekonaniom, niż obecnie, ale nie był zbrodniarzem wojennym. Okres II wojny światowej przesiedział w brytyjskich obozach internowania, a później przebywał w Tybecie. Nie brał czynnego udziału w walce i nie mógł być oskarżony o zbrodnie wojenne.

     Reakcje na aferę, która wywiązała się wokół osoby Harrera były różne. Jean-Jacques Annaud stwierdził: Heinrich Harrer nie był ani przestępcą wojennym, ani też walczącym czynnie. Był pięknym blondynem, zadowolonym z siebie, antysemitą jak większość jego współobywateli i dumnym z tego. Przy innej okazji podkreślił fakt, że po powrocie z Tybetu Heinrich Harrer, bez żadnych naleciałości nazistowskich, oddał się z pełnym zaangażowaniem walce o prawa człowieka i równość rasową.

    Natomiast biuro reprezentujące Dalajlamę uważało, że: Pekin szuka możliwości oszukania świata przez kampanię prasową, jakoby Dalajlama podczas swojego dzieciństwa był pod wpływem nazisty. Ta propaganda ma na celu podkopywanie podpory międzynarodowej opinii publicznej na korzyść sprawiedliwej sprawy Tybetu.

     Być może był to powód rozpoczęcia afery, tym bardziej, że Chiny robiły wszystko, żeby nie dopuścić do powstania filmu - nie tylko nie wyraziły zgody na kręcenie filmu w okupowanym i zniszczonym przez swoją armię Tybecie i zablokowały jego realizację w pn. Indiach wywierając na rząd Indii polityczny i gospodarczy nacisk, ale również próbowały przerwać zdjęcia w Argentynie.

     Film Siedem lat w Tybecie jest świadectwem zbrodni, jakich dopuścił się agresor chiński na narodzie tybetańskim, jego religii i kulturze, ale przede wszystkim jest refleksją o wewnętrznej przemianie Aryjczyka pod wpływem pobytu na dworze Dalajlamy i kontaktów z młodym Królem-Bogiem i jego poddanymi. Nasuwa się tutaj pytanie: jak dalece zmieniono jego scenariusz, po artykułach, które ukazały się w prasie zachodniej w maju 1997 roku, a więc około pół roku przed światową premierą filmu?

     Współczesna sława alpinizmu - Reinhold Messner - zapytany o opinię na temat ujawnionych faktów z życia Harrera powiedział: (...) nie mogę zrozumieć dlaczego dzisiaj, gdy ma 85 lat, nie jest zdolny zrobić realnej i krytycznej analizy ideałów swojej przeszłości i przyznać się otwarcie do swoich błędów. Jednocześnie Messner czuł się skonsternowany, bowiem uświadomił sobie, że Heinrich Harrer wielokrotnie gloryfikował ideały swojej młodości i z tego punktu widzenia krytykował młodsze pokolenia wspinaczy.

     Aktualnie Heinrich Harrer mieszka w Karyntii (Austria), jak sam mówi "tam, gdzie wszystko się zaczęło."

     Za powrotem w rodzinne strony przemówił fakt, że dom, w którym się urodził, w czasie II wojny światowej był miejscem ratującym życie wielu rodzinom - być może stało się to właśnie dzięki nazistowskim powiązaniom Harrera w latach trzydziestych.

     Przekonany, że w życiu trzeba: "mieć ideę, zrealizować ją i przekazać kolejnym pokoleniom", z pomocą swojej trzeciej żony Cariny (studiowała filozofię, literaturę, historię sztuki), Heinrich Harrer próbuje do końca wypełnić powyższą maksymę, porządkując i oceniając wartość zapisków w swoim dzienniku, aby móc przekazać je następcom. Zapewne zastanawia się też, czy film - mimo skandalu, jaki wywołali dziennikarze - odniesie tak wielki sukces, jak książka.

Ewa Kuczaj-Jasińska

Artykuł pochodzi z czasopisma „Góry i Alpinizm"

www.gia.alpinizm.pl

Przedruku dokonujemy za zgodą redakcji.

Komentarze

starywiarus | 2006-01-22 13:01

Czekam na rownie znakomicie udokumentowany artykul o pewnej pomnikowej postaci polskiego alpinizmu, ktora swego czasu wreczyla dwa kamienie z wierzchołka pewnego bardzo wysokiego szczytu: jeden Edwardowi Gierkowi, drugi papieżowi Janowi Pawłowi II. Wręczenie pierwszego kamienia oglądałem w TV, drugiego bezpośrednio. To w ogóle ciekawy temat, stosunki pomiędzy alpinistą a mecenasem.

pemba | 2006-01-22 14:44

I właśnie dlatego, szanowny Stary Wiarusie, ja wolałem być przez całe życie alpinistą, który mecenasował się sam. To najzdrowsza postawa. Co do Wandy, bo o niej Pan myśli, to ona była zupełnie apolityczna. Swoja drogą to temat prostytucji polskiego sportu i jego upolitycznienie za czasów PRL jest godny podjęcia. I nie tylko alpinizmu, choć Józef Cyrankiewicz jako honorowy prezes KW jest dzisiaj niechetnie wspominany. Pamięć jest najbardziej selektywną funkcją ludzkiego organizmu. Krzysztof Łoziński

starywiarus | 2006-01-23 15:28

Całkowicie się zgadzam, a nawet rozszerzyłbym tą propozycję. Staram się nie posiadać mecenasow w źadnym aspekcie źycia, i jak dotąd mi się udaje.