W kilkanaście lat po tryumfalnym ogłoszeniu upadku komunizmu ideologia komunistyczna i lewacka jest dominującym światopoglądem znacznej części polskiej młodzieży. Pokolenie Sierpnia 80’ i Okrągłego Stołu albo nie zauważa problemu, albo bagatelizuje go, tak jak młodzieńczą opryszczkę, co przejdzie z wiekiem. Sęk w ty, że może nie przejść.
Od pewnego czasu, z narastającym zdumieniem obserwuję dwa zjawiska: coraz większą popularność ideologii lewackiej (komunistycznej, antyglobalistycznej, „ekologicznej”) wśród wrażliwej moralnie młodzieży i coraz bardziej oderwany od rzeczywistości język mojego pokolenia, którym próbujemy do tej młodzieży docierać. Istnieje niebezpieczeństwo, że wkrótce młoda polska inteligencja, a przynajmniej znaczna jej część, dołączy do grona tak popularnych na Zachodzie „użytecznych idiotów” (termin używany od lat przez rosyjskie i chińskie służby specjalne na określenie lewicujących intelektualistów). Ruchy lewackie karmią naszą młodzież propagandowym kłamstwem, w które ta młodzież wierzy. Nie wpadajmy w zdumienie słysząc, że gazów do ataku na Kurdów dostarczyli Saddamowi Amerykanie lub, że twórca sowieckigo terroru Lew Trocki, odpowiedzialny za śmierć setek tysięcy ludzi, jest wzorcem moralnym.
Jak duża część młodzieży tak myśli? Dokładnie nie wiadomo. Nie ma na ten temat odpowiednio aktualnych badań, ale istnieją namacalne fakty (o nich dalej) pozwalające przypuszczać, że przynajmniej wśród młodzieży inteligenckiej jest to część znaczna. Potwierdzają to moje własne obserwacje (spośród kilkunastu młodych ludzi z różnych środowisk, z którymi ostatnio rozmawiałem – od członków Amnesty International po środowisko „oazowe” – dokładnie wszyscy uważali, że światem rządzą korporacje ze spiskiem MFW na czele, że celem interwencji USA w Iraku było zawładnięcie ropą naftową, że globalizacja zagraża biednym krajom wyzyskiwanym przez Zachód itp.). Oczywiście to nie są kompleksowe badania, a grupa jest za mała, by była reprezentatywna. Zastanowienie budzi jednak udział co najmniej kilkusetosobowych grup młodych Polaków w zagranicznych zadymach antyglobalistycznych (Seatle, Genua, Praga i inne). Jeśli kilkuset młodych radykałów dotarło, mimo kosztów, do Genui, to ilu nie dotarło? Trudno też nie zauważyć niezwykle licznych plakatów ugrupowań lewackich na murach naszych miast (nie stać na to małych grupek) i licznego udziału młodzieży w manifestacjach tych ugrupowań.
czerwonomi.jpgZresztą, nie jest wcale ważne jak duża procentowo część młodzieży podziela lewackie poglądy. Czy jest to 5 proc., czy 50 proc. Istotne jest to, że jest to ta grupa, albo spora jej część, która powinna być naszą nadzieją na przyszłość, ta grupa, której los innych nie jest obojętny, dla której liczy się coś więcej, niż „fura, skóra i komóra”. Tą najwartościowszą młodzież ogłupiono, nafaszerowano demagogią i kłamstwem. Jest to klęska wszystkich: polityków, rodziców, szkoły, kościoła.
Nastąpiło niepokojące zjawisko zawłaszczenia całkowicie słusznych idei, jak ochrona środowiska naturalnego, czy walka z biedą lub łamaniem praw człowieka, przez ludzi i organizacje głoszące światopogląd, który w niedawnej przeszłości doprowadził do największych zbrodni i największego głodu w historii – światopogląd mniej lub bardziej jawnie komunistyczny, często występujący pod pokrętnymi nazwami „ekologii” lub antyglobalizmu. Na niebezpieczeństwo takiego zawłaszczenia zwrócił niedawno uwagę, na łamach Gazety Wyborczej, prof. Leszek Kołakowski. Obawiam się, że stało się to już faktem.

kolektyw.jpgAmnesty International – wrogie przejęcie, czy tylko lewacka czkawka?
Najbardziej spektakularnym wydarzeniem jest przełom, jaki dokonał się w polskim oddziąle Amnesty International. W jego wyniku kilku najbardziej zasłużonych działaczy praw człowieka, w tym założyciel polskiej AI, Bogusław Stanisławski, wystąpiło z organizacji, zaś w jej władzach, łącznie ze szczeblem krajowym, przewagę uzyskali ludzie o mocno lewackich poglądach.
Problem narastał od początku zeszłego roku. Cytuję za listem Bogusława Stanisławskiego, w którym rezygnuje on z członkostwa: „W lutym (2003 r.) zwrócono mi uwagę na plakat Inicjatywy „Stop Wojnie” – obok przedstawiciela Stowarzyszenia Irakijczyków w Polsce […] miał przemawiać członek Zarządu Stowarzyszenia AI w Polsce. Na plakacie podana jest strona www.stopwojnie.w.pl. Wszedłem na nią i ścierpłem: tylu kłamstw, „antyhistorii”, zgromadzonych w jednym pliku informacyjnym, tak skoncentrowanej agresji nie widziałem od czasów […] stalinizmu. […] W marcu doszło do manifestacji antywojennej organizowanej przez „Stop Wojnie”. Obok czerwonych szturmówek „Nowej Lewicy”, czarnej flagi Federacji Anarchistycznej, czerwonej płachty z sierpem i młotem […] symbol Amnesty International.”
Przejdę do własnych obserwacji. W czasie zeszłorocznej demonstracji pod ambasadą ChRL w rocznicę wydarzeń na Placu Tiananmen, obok napisu „Pekin 1989” pojawił się napis „Bagdad 2003” a członkowie lewackiej Inicjatywy „Stop Wojnie” przemawiali o „zbrodniach amerykańskich”, próbowali rozprowadzać plakaty przeciw Unii Europejskiej i w rozmowach namawiali do czytania Marksa. Zbrodniarze z Tiananmen odnieśli wielkie zwycięstwo – zrównano ich z żołnierzami Stanów Zjednoczonych. Na nic zdały się protesty: moje, Bogusława Stanisławskiego, paru członków PEN Clubu i paru starszych wiekiem działaczy Amnesty. Okazało się, że znaczna część amnestyjnej młodzieży należy już do lewackich lub wręcz komunistycznych organizacji, że bierze udział w ich demonstracjach pod czerwonymi sztandarami z sierpem i młotem. Jeden z czołowych działaczy warszawskiej Amnesty chciał jechać do Iraku jako „żywa tarcza”.
W sierpniu 2003 roku, w rocznicę Bitwy Warszawskiej 1920 roku lewacka „Walcząca Grupa Rewolucyjna” wzywała na swych plakatach do „uczczenia pamięci poległych bolszewików”. Umieszczone na plakacie zdjęcie przedstawiało kilku krasnoarmiejców obok transparentu „Na Polszu!”. Warszawiacy czytali to i stukali się w czoło traktując sprawę jako umysłową aberrację. Ku mojemu zdumieniu, odnotowałem udział działaczy AI w tej manifestacji. W ramach Inicjatywy „Stop Wojnie”, ale z symboliką AI, przemawiali przeciw „okupacji Iraku”. Nie przeszkadzały im czerwone flagi i napis w języku rosyjskim „Na Polszu!”
We wrześniu odbył się walny zjazd polskiej AI. Dyskusja na temat problemu lewactwa i odejścia od zasad Amnesty, na którą oczekiwali starsi działacze organizacji, została zmarginalizowana, zepchnięta do jednej z komisji. W nowym zarządzie, na siedem osób, znalazło się pięć reprezentujących skrajnie lewicową orientację.
20 marca tego roku (2004) w Warszawie, przedstawiciele AI brali udział w demonstracji przeciw okupacji Iraku razem z Nową Lewicą, Federacją Anarchistyczną, Antyklerykalną Partią Postępu „Racja”, Partią Zielonych, Federacją Zielonych, Federacją Młodych Unii Pracy, Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Bezrobotnych, reprezentacją homoseksualistów oraz… Irakiczykami i Palestyńczykami - zwolennikami Saddama Husaina. W czasie tej demonstracji niesiono m. in. portrety tegoż obalonego dyktatora.
Czy to już koniec? Mam nikłą nadzieję, że nie, że organizacja się otrząśnie. Oficjalne raporty AI nie mówią o „zbrodniach amerykańskich w Iraku” (bo faktycznie takich „zbrodni” nie było), ale cóż z tego, jeśli otwarcie i publicznie mówią o tych nie istniejących „zbrodniach” działacze AI. Ludzie nie czytają raportów, a widzą w telewizji działaczy AI pod czerwonymi flagami bredzących o „amerykańskich zbrodniarzach”, „amerykańskich okupantach”, palących flagę USA i kukłę prezydenta Stanów Zjednoczonych, chwalących „partyzantów irackich”. Jest to szczególnie obrzydliwe po dokonaniu przez tych „partyzantów” zamachów bombowych na meczet, siedzibę ONZ, Międzynarodowy Czerwony Krzyż, czy kwaterę włoskich karabinierów, którzy przybyli po to, by zapewnić Irakijczykom bezpieczeństwo. Do tej pory AI takich „partyzantów” potępiała, a nie chwaliła. Inicjatywa „Stop Wojnie”, w której biorą udział działacze AI, nadal chwali „partyzantów irackich” po tym, jak owi „partyzanci” zastrzelili polskiego oficera, który pełnił w Iraku misję pokojową. Niestety podobne postawy nie są tylko specjalnością polskiej Amnesty i nie ograniczają się tylko do środowiska Amnesty. Cały zachodni świat przeżywa lewacką czkawkę, ale to już osobny temat.

racja1.jpgGdy komunista nie kłamie, to znaczy, że nie żyje
Od kilku lat rozmawiam z młodymi ludźmi z ruchów anarchistycznych, antyglobalistycznych i ekologicznych. Ostatnio do tych ruchów dołączyły organizacje jawnie głoszące ideologię komunistyczną. Jest ich w Polsce ponad 20. Funkcjonuje pewien konglomerat iście księżycowych poglądów pomieszanych z całkowicie słusznymi, których wyznawanie wśród młodzieży moralnie nobilituje i wypada go wyznawać w całości. Otóż młody człowiek ze środowisk nazywających się „wolnościowymi” (proszę nie mylić „wolnościowości” z wolnością – „wolnościowcy” są jej największymi wrogami) zwalcza elektrownie atomowe, autostrady, tiry, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Międzynarodową Organizację Handlu, Unię Europejską, Papieża, „zbrodnie amerykańskie w Iraku”, globalizację, łamanie praw człowieka w Chinach i w Czeczenii oraz restauracje Mc’Donalds. Jednocześnie ten sam człowiek domaga się wożenia ciężarówek pociągami, zastąpienia samochodu rowerem, zaprzestania wycinania lasów, nie kupuje jogurtu Danone (bo to produkt „koncernu”) i zupełnie mu nie przeszkadza, że spora część głoszonych przez niego postulatów przeczy sobie nawzajem. Na przykład zwalczając zjawisko globalizacji de facto wspiera reżimy łamiące prawa człowieka, bo zwalcza to, co im najbardziej zagraża – swobodną wymianę informacji i myśli, wolny handel, swobodne przemieszczanie się ludzi. Domaga się poprawy poziomu życia w biednych krajach, a jednocześnie zwalcza organizacje, których celem jest niedopuszczanie do zjawisk ekonomicznych będących przyczyną zapaści gospodarczej i nędzy (np. WTO). W imię walki z nędzą domaga się, „by każdy kraj rozwijał się we własnym tempie bez obcych wpływów”, czyli domaga się izolocjanizmu gospodarczego, który jest główną przyczyną nędzy w Azji i Afryce.
Chcę być dobrze zrozumiany – ja też chcę chronić przyrodę przed dewastacją, a świat przed okrucieństwem i nędzą, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że gdyby ściśle zrealizować wszystkie postulaty dzisiejszych „ekologów” i antyglobalistów, to przyroda zostałaby zdewastowana w stopniu niesłychanym a kraje afrykańskie i azjatyckie pogrążyłyby się w głodzie i terrorze, jakiego ludzkość jeszcze nie znała. A zdaję sobie z tego sprawę, bo mam wiedzę o tym, że zjawiska rządzące zarówno przyrodą, jak i gospodarką oraz polityką, są znacznie bardziej skomplikowane niż konstrukcja cepa. I tu objawia się pierwszy problem – dlaczego młodzi ludzie nie mają tej wiedzy? Dlaczego myślą, że głód można zlikwidować dostarczając żywność (większość głodujących krajów ma nadprodukcję żywności)? Dlaczego myślą, że Koreę Północną i Kubę trzeba „przestać izolować”?
Najprostsza odpowiedź jest odpowiedzią fałszywą – bo nie otrzymali w szkole odpowiedniej wiedzy. Istota sprawy jest inna – oni chcą wierzyć w „prawdy” podawane im do wierzenia przez środowiskowych guru, takich jak Lori Wallach czy Noam Chomsky i wierzą w nawet najbardziej wierutne kłamstwa. Następuje sprzężenie się dwóch zjawisk. Z jednej strony młodzi ludzie chcą realizować swój radykalizm moralny odrzucając z góry to, co serwują im „starzy”, szkoła, politycy, kościół… Z drugiej strony ludzie tacy jak Wallach czy Chomsky muszą kłamać, bo tezy o tym, że za nędzę odpowiada globalizacja, ani tezy, że USA jest najbardziej zbrodniczym reżimem świata, za pomocą prawdy uzasadnić się nie da.

Irak1.jpgDawka trucizny
W czasie ostatnich kilkunastu miesięcy szczególną popularność wśród polskiej młodzieży zyskała Inicjatywa „Stop Wojnie” oraz parę innych współpracujących z nią ugrupowań lewackich (Walcząca Grupa Rewolucyjna, Partia SPOKO – czyli Socjalistyczna Partia Odrodzenia Komunizmu u Obywateli, Komunistyczny Front Narodowy, Nowa Lewica, Federacja Anarchistyczna, Federacja Zielonych). Ze stron internetowych tych ruchów, oraz z ich publikacji, młodzi ludzie dowiadywali się że:
- Stany Zjednoczone uzbrajały Saddama Husaina i wyniosły go do władzy
- Stany Zjednoczone dostarczyły mu gazy bojowe w celu zniszczenia Kurdów
- Stany Zjednoczone „wzmocniły korzenie terroryzmu” usuwając talibów i Al Kaidę z Afganistanu
- Stany Zjednoczone odpowiadają za wywołanie wojny w Afganistanie (tej trwającej 23 lata)
- Dzięki USA wojna ta trwa nadal
- USA rozpoczęły wojnę koreańską 1953 roku i spowodowały podział Korei
- Celem interwencji USA w Iraku jest zawładnięcie złożami ropy naftowej
Przy okazji młodzi ludzie dowiadują się bzdur towarzyszących:
- „Tiry to śmierć” (myślałem, że ciężarówki)
- „Autostrady to drogi do nikąd” (myślałem, że z miasta do miasta).
Od momentu rozpoczęcia inwazji na Irak podawane są na tych stronach liczby zabitych irackich cywilów idące w tysiące, z dyskretnym pominięciem informacji, że znaczna część ofiar, blisko 90 procent, to wynik walk między samymi Irakijczykami, lub wręcz zamachów terrorystycznych. Na tych samych stronach internetowych terroryści Saddama i Al Kaidy atakujący amerykańskich (a także polskich) żołnierzy przedstawiani są jako „partyzanci iraccy” i cieszą się wyraźną sympatią autorów opracowań. Co gorsza, na początku wojny Inicjatywa Stop Wojnie starała się zorganizować wycieczkę polskiej młodzieży do Iraku w charakterze „żywych tarcz” i w tym zakresie ściśle współpracowała z saddamowską ambasadą Iraku i wspomagającym reżim Saddama Stowarzyszeniem Irakijczyków w Polsce, a także ze Stowarzyszeniem Studentów Palestyńskich (opisywałem to w tygodniku Wprost).
Załamujące są próby dyskutowania z tymi ludźmi. Gdy staram się tłumaczyć, że wojnę w Korei rozpoczął Kim Ir Sen, a wojsk USA nawet w tym momencie na półwyspie nie było, zaś później zjawiły się one jako wojska ONZ, lider Inicjatywy Stop Wojnie, Filip Ilkowski, rzuca mi w twarz: „to pan tak mówi!”, a następnie radzi czytać dzieła Marksa. Dyskusja z ludźmi kłamiącymi „w zaparte” jest po prostu niemożliwa. Wojujący antyamerykanizm odebrał im rozum, popchnął nawet do wspierania takiego zbója jak Saddam Husain. Tych ludzi nie przekonają wiwatujące tłumy Irakijczyków, ani inni Irakijczycy, którzy omal nie zlinczowali „żywych tarcz” z Zachodu. Gdy mówię o tej próbie linczu, Filip Ilkowski rzuca znowu: „to pan tak mówi!”. Zwrot „to pan tak mówi” jest w tym środowisku uniwersalną odpowiedzią na każdą próbę głoszenia historii lub ekonomii zgodnej z prawdą, a nie z komunistyczną propagandą. Zresztą ta propaganda jest dla nich wykładnią prawdy, a to co mówią „starzy”, politycy, kościół, czego uczy szkoła, jest właśnie propagandą, manipulacją, fałszem. Ci ludzie nie widzą żadnej sprzeczności między walką o prawa człowieka w Czeczenii i w Chinach a wspieraniem reżimu, który w równie wielkim stopniu łamie prawa człowieka w Iraku. Dla nich Amerykanie to „zbrodniarze”, „okupanci” i zupełnie nie szkodzi, że wyzwolili Irackich Kurdów, czego ci sami ludzie dopiero co też się domagali. Bo według nich Kurdów nie truł gazem Chemiczny Ali, tylko Amerykanie.

nowalaeica1.jpgCzerwona ofensywa
Od paru lat lewackie kłamstwo i bzdura zatruwają umysły naszych dzieci niemal bez żadnej reakcji ze strony starszego pokolenia. Zapytam retorycznie: czy ktoś z państwa wszedł na stronę internetową Partii SPOKO, Komunistycznego Frontu Narodowego lub Walczącej Grupy Rewolucyjnej i przeczytał głoszone tam treści? A jest co czytać. Otóż KFN domaga się ni mniej, ni więcej, tylko „wznowienia planów pięcioletnich”, przywrócenia „sowchozów” i „przyłączenia Polski do ZSRR jako obwodu autonomicznego” (jakoś nie zauważył, że ZSRR nie istnieje). Bohaterem na tych stronach są Lew Trocki i Ernesto „Che” Gevara, człowiek który, gdyby żył, za dzieło swego życia dostałby przed każdym sądem w najlepszym przypadku dożywocie. Zadajmy sobie pytanie: czemu nie reagujemy, gdy nasz syn lub córka chodzą w koszulce z wizerunkiem „Che”? Czy właściwym wzorcem dla naszych dzieci jest człowiek, który po zajęciu Hawany w 1959 roku, jako fidelowski „prokurator” (sam się nim mianował), rozstrzelał bez sądu 600 osób, który uzasadniając egzekucję swych towarzyszy demokratów, w podlegającym mu więzieniu Cabana, mówił: „Wybory? A po co? Już mamy władzę!” i który wreszcie w swym politycznym testamencie napisał: „Zalecam skuteczną nienawiść, która czyni z człowieka efektywną, działającą szybko, selektywnie i bezwzględnie maszynę do zabijania” (cytuję za: Regis Debray, „Loues soient nos seigneurs”, Gallimard, Paris 1996, s. 184)?
Na lewackich stronach jest co czytać. Na przykład otwarte wezwania do stosowania terroru i ogólnie przemocy. „Totalna rozpierdówa systemu w Pradze!” – tak wzywali na swą demonstrację antyglobaliści. „Rząd na bruk – bruk na rząd”, „Zjadaj bogatych”, „Śmierć amerykańskim okupantom”, „Niech żyją iraccy partyzanci”, „Gdy pracodawca nie płaci na czas, daj mu w mordę”.
Oczywiście można powiedzieć: to margines, większość młodych Polaków to patrioci i katolicy. Niestety to nie margines. Paradoksalnie patriotyzm i katolicyzm nie przeszkadza wielu młodym ludziom głosić lewackich treści. W mniejszym lub większym stopniu ich poglądy podziela duża część młodzieży poza zdeklarowanym „dresiarstwem” i skrajną prawicą typu „Młodzieży Wszechpolskiej”. Spotykałem młodych ludzi wychowanych w tradycji katolickiej tłumaczących mi te same treści (na przykład to, że za nędzę trzeciego świata odpowiada spisek „koncernów” z Mc’Donalds na czele). Oni wprawdzie nie zwalczają Papieża, ale całą resztę komunizującego światopoglądu też głoszą, co ciekawe, werbalnie przyznając się do antykomunizmu. Znam młodego człowieka, który z takim samym zapałem jeździ na spotkania z Janem Pawłem II, jak i na antyglonbalistyczne zadymy. Potępia zbrodnie komunizmu w Chinach, co nie przeszkadza mu dążyć do komunizmu w Polsce, tyle że nie nazywa go komunizmem, a „sprawiedliwością społeczną”. Ale jego interpretacja tej „sprawiedliwości” to czysta komuna.
Komunizujące dzieciaki to nie aberracja i margines, to najbardziej wrażliwa moralnie część polskiej młodzieży, której przez nasze zaniedbanie zrobiono wodę z mózgu. Oczywiście to nie jest cała ideowa młodzież, ale problem nie sprowadza się do procentów.

federascja1.jpgZielony to niedojrzały czerwony
Ogłupianie młodych ludzi nie pojawiło się po raz pierwszy w związku z wojną w Iraku. Trwało już wcześniej. Wielokrotnie, prowadząc wykłady o tematyce praw człowieka, spotykałem się ze zdziwieniem młodych ludzi, że nie zwalczam autostrad i tirów, że popieram energetykę jądrową i nie jestem przeciwnikiem globalizacji. No bo jakże obrońca praw człowieka może nie być „ekologicznym” zadymiarzem? Zanim pojawiły się młodzieżowe partie neokomunistyczne, sączono w umysły kłamstwo pseudoekologiczne i antyglobalistyczne. Chcę być dobrze zrozumiany. Nie zwalczam innych poglądów, lecz kłamstwo.
Już ponad dziesięć lat temu środowisko „ekologiczne” zablokowało budowę elektrowni atomowej w Żarnowcu posługując się instrumentalnym kłamstwem. Zwalczanie Żarnowca nie miało nic wspólnego z ochroną przyrody a jedynie z antyatomową fobią. Autor wydanej wówczas przez „ekologów” broszury „Fakty i mity o energii atomowej”, Jerzy Jaśkowski, pisał: „Należy odrzucić twierdzenie, że gazy szlachetne nie ulegają metabolizmowi w organizmie człowieka. Pierwiastki te mają określoną energię, dużo wyższą od energii wiązań chemicznych […] powodują także wzrost jonizacji powietrza”. Genialne! Pan Jaśkowski odkrył chemiczne wiązanie gazów szlachetnych! Proponuję antynobla! Dalej pan Jaśkowski pisze: „zwolennicy energii jądrowej […] twierdzą, że na organizmy żywe działa tylko energia pochłonięta”. Według niego, nie tylko. Brawo! Zasada zachowania energii do kosza! Inni przeciwnicy elektrowni rozpowszechniali w tym czasie informację, że Żarnowiec leży „na uskoku tektonicznym” i może tam wystąpić trzęsienie ziemi (pod Gdańskiem). Zapytam retorycznie: gdzie były wówczas, gdy faszerowano głowy młodzieży takimi bzdurami, instytuty naukowe, nauczyciele, rodzice?
Kolejną porcję bzdur serwowali antyglobaliści. Po zadymie antyglobalistycznej w Pradze, jeden z młodych aktywistów wygłosił w radiu niemal wykład o szkodliwości globalizacji. Według niego, przez globalizację zaczęto w Indiach uprawiać kukurydzę a przez to wzrosła cena cebuli, która jest głównym pożywieniem indyjskiej biedoty. Na takie dictum, obecni w studio dziennikarze otworzyli gęby ze zdziwienia i zamilkli. Tymczasem ten przykład świetnie ilustruje istotę problemu: młody człowiek z całym gorącym zaangażowaniem chce bronić Hindusów przed głodem i jedzie rzucać koktailami mołotowa w czeską policję, bo państwa Zachodu obsiały Indie kukurydzą! Ten człowiek angażuje się moralnie i chce poświęcić swe młode życie w oparciu o informacje, których 100 proc. jest kłamstwem. W Indiach nie uprawia się kukurydzy na większą skalę, cena cebuli ani drgnęła, podstawą wyżywienia biedoty nie jest cebula lecz dalbat (ryż z soczewicą), w kraju od dobrych 20 lat nie ma głodu, a wzrost gospodarczy jest obecnie jeden z najwyższych na świecie. I znów zapytam: gdzie byli rodzice i nauczyciele, gdy środowiska lewackie sączyły młodym ludziom do głowy takie bzdury, gdy tworzyła się gleba pod obecne 20 partii neokomunistycznych?
forum1.jpgCzasami jest jednak jeszcze gorzej. Młodzi ludzie wykazują idealną odporność na wiedzę w sprawie tego, co się dzieje w Iraku. Dominującym argumentem tego środowiska jest twierdzenie, że Amerykanom chodzi tam o zagarnięcie złóż ropy („krew za ropę”) i nie przeszkadza im zupełnie, że dotąd USA nie zagarnęły ani jednego irackiego złoża, zaś wydobyciem zajmują się firmy irackie oraz Elf (Francja) i Łukoil (Rosja). Z tej odporności na wiedzę wynika też żądanie wycofania wojsk z Iraku, czyli zostawienia ludności tego kraju na pastwę terrorystów z al Kaidy. To środowisko nie zauważyło, że od wielu miesięcy w Iraku nie ma żadnych walk, natomiast są zamachy al Kaidy na tamtejszych cywili. Ale to nie szkodzi – Bush i tak jest winien. Odpowiada nie tylko za swoje czyny, ale nawet za czyny swoich wrogów. Bo Bush i USA są dla neokomunistów wszelkiej maści wszystkiemu winni z definicji. Jak słuszni zauważył Maciej Rybiński, na Marsie też pewnie szukają ropy, a nie wody.
Zróbmy cośWyrosło nowe pokolenie, dla którego „noce sierpniowe” to kompletna abstrakcja zarówno w Powstaniu Warszawskim jak i w Stoczni Gdańskiej. To pokolenie jest faszerowane jakąś antyhistorią i antywiedzą przy obojętności lub nawet cichym przyzwoleniu starszych. To pokolenie uważa, że wojna wietnamska to była „agresja USA na Wietnam” a nie, zgodnie z prawdą, agresja regularnej armii Wietnamu Północnego na Wietnam Południowy. To pokolenie uważa, że zbrodnie komunistyczne były straszne (zwłaszcza te w Chinach) ale jednocześnie uważa, że ich przyczyna – komunistyczna ideologia – jest dobra, bo wszyscy będą równi, nie będzie granic i prywatnej własności, czyli sielanka. Szkopuł tylko w tym, że tej sielanki nie da się osiągnąć bez zabicia lub zniewolenia ogromnej większości ludzi, który nie chcą być równi, nie chcą nie mieć granic i chcą zachować swą własność.
lewica-prawica1.jpgNie potrafię dziś podać recepty, co z tym zrobić, ale przynajmniej pomyślmy, co robić, by nie sprawdził się czarny scenariusz. Taki, że zlustrujemy i zdekomunizujemy starych komunistów, a obudzimy się wśród nowych, którymi będą nasze własne dzieci. Koniec komunizmu ogłosiliśmy zdecydowanie za wcześnie. Zajęliśmy się kombatanctwem, stawianiem (lub obalaniem) pomników, lustracją samych siebie, a zaniedbaliśmy to, co w walce z komunizmem jest najważniejsze – edukację o naturze wszelkiej dyktatury, o tym, że komuna prowadzi do zbrodni nie tylko w Chinach, ale zawsze i wszędzie. Obawiam się, że walka z tym zjawiskiem nie będzie łatwa. Wbrew pozorom, prawda o istocie komunizmu, o tym że jego zbrodnie nie były „wypaczeniem” lecz wynikają wprost z samej ideologii, przebija się do świadomości zachodnich społeczeństw z wielkim trudem. Także do świadomości historyków i politologów. Nie wiem, jak to zrobić, by skażone lewackim myśleniem elity zaczęły oduczać tego myślenia własne dzieci. Jak nauczać w szkole, że Karol Marks był szarlatanem tworzącym absurdalne teorie polityczne i ekonomiczne, skoro znaczna część naszych elit nadal uważa go za wielkiego filozofa? Jak uczyć o zbrodniczej naturze komunizmu, skoro sami nauczyciele często nie są o tym przekonani?
Nie znam rozwiązania, ale może zacznijmy go szukać.

Krzysztof Łoziński
(który nie chce być „równy” i woli być wolny, niż „wolnościowy”)
Zdjęcia pochodzą z demonstracji Inicjatywy "Stop Wojnie" 20 marca 2004 roku
Copyright by Krzysztof Łoziński 2004

Komentarze

Witek | 2004-04-15 23:15

A czy juz sa jakies komentarze w tej sprawie?

lozinski | 2004-04-16 11:35

Gdyby były, to byś je widział. Widocznie nikogo to nie obchodzi. K.Ł.

cube | 2004-04-16 12:25

www.poprostu.plczwartek, 15. 04. 2004, własneW Sądzie Okręgowym w Warszawie już blisko rok toczy się proces cywilny z powództwa uczestników środowisk wolnościowych przeciw redakcji tygodnika WPROST. Spór dotyczy artykułu Krzysztofa Łozińskiego ZADYMIARZE DO WYNAJĘCIA w którym to bez wiedzy i zgody umieszczono zdjęcia i wypowiedzi aktywistów ruchu, a także sugerowano rzekome czerpanie korzyści majątkowych z działalności społecznej.

cube | 2004-04-16 12:42

Nie jestem ani komunistką ani użyteczną idiotką ale jestem ameryjanką precziwko wojne - o interesach USA i wojna można też czytać w publikacjach jak The Economist lub the Washington Post. Ten Lozinski ma jakieś poważny problem - już znamy go z jego artykułu o "Zadymiarze do Wynajęcia". Zabawne. Dużo pracuję, nikt nie da mnie pięnadze, lub do naszego ruchu. Zupełne idiotizm. Ja też nie lubię komunistów, ale ta argumentacja tu nie można traktować powazne. Lozinski narzeka o propagande i klamstwie, a sam to pisze. W USA też mówimy o "użytecznych idiotkach" - zwykłe ludzi z krajó tak jak Polska, ludzi, którzy są apologetami amerykanskiej polityki zagranicznej. Tu nie widze zadnej argumentacji dla jego myśli że ta wojna w Iraku była coś innego niż wojna ekonomiczna. Tu chyba mamy tylko kolejna ofiara propagandy panstwowy.

damian | 2004-04-16 14:34

Mimo, że od wielu lat jestem aktywnym uczestnikiem ruchu antywojennego, w najmniejszym stopniu nie zgadzam się z poglądami np. pana Filipa Ilkowskiego z Warszawy. Bardzo chytry zabieg opisać grupy całkowicie różne od siebie, posklejać trochę i... faktycznie można się przerazić. Nie wiem, czemu tak przeciwstawia pan tym grupom np. Młodzież Wszechpolską, pewno wspólne poglądy także by się znalazły – jako zdeklarowani antykomuniści nie lubią zapewne Chin, a że cała reszta się nie zgadza... kto by się przejmował. Na pewno nie pan Łoziński, o rzetelności dziennikarskiej on nawet nie czytał. Następny artykuł może być o grupie „polityków”, można pomieszać wyrwane z kontekstu frazy programu SLD i UPR no i napisać, że spełnienie wszystkich postulatów „polityków” spowodowałoby niezły chaos. No co manipulacja? Ależ skądże. Polemika z artykułem nie ma większego sensu – o wspieraniu Saddama przez Biały Dom można sobie poczytać np. w archiwum New York Timesa – artykuły z czasów kiedy ...

damian | 2004-04-16 14:35

Husejn był jeszcze sojusznikiem wuja Sama. Trockiści i pań Łoziński mają przynajmniej jedną cechę wspólną – nie pasujące fakty zawsze można pominąć.

lozinski | 2004-04-18 18:30

Reakcja typowa dla tz. "wolnościowców". Zamiast argumentów obelgi. Z argumentami można dyskutować. Z obelgami nie. A teraz sprostowanie: !. Nie wiem jaki proces się toczy, bo ja żadnego pozwu nie dostałem. 2. Tytuł "Zadymiarze do wynajęcia" i sugestie o przekupstwie tych środwisk nie pochodzą ode mnie. W tekscie, który ja napisałem ich nie było. Pojawiły się po ingerencji redakcyjnej. Niech się tłumaczy ten, co dopisał 3. Na cytowanie wypowiedzi i zamieszczanie zdjęć osób występujących publicznie nie trzeba mieć zgody. Reguluje to ustawa. Krzysztof Łoziński.

lozinski | 2004-04-18 19:17

I jeszcze jedno. Zdjęcia panów Roszaka i Kurzyńca zamieszcone przy artykule "Zadymiarze do wynajęcia" robił fotograf Wprost. Obaj panowie specjalnie się z nim na te zdjęcia umówili i wiedzeli do jakiego tekstu są przeznaczone. Tak więc zarzut zamieszczenia zdjęć bez ich zgody jest bezpodstawny. I jeszcze co do tego, że "posklejałem różne grupy" nie mające ze sobą nic wspólnego. Te grupy biorą udział we wspólnych demonatracjach, co zresztą widać na zdjęczich, które zrobiłem i zamieściłem (bez ich zgody!!). Coś więc jednak mają ze sobą wspólnego. Dla mnnie widok jednego z czołowych działaczy Amnesty pod portertem Saddama był szokiem. O Saddamie piszę tekscie "Rzeźnik z Bagdadu" (w naszym archiwum). Prawda, źe był sojusznikiem USA na zasadzie wspólnego wroga, gdy walczył z Iranem. Ake nieprawda, że USA go finansowały i uzbroiły (robił to ZSRR) i wyniosły do władzy (wyniósł się sam). Krzysztof Łoziński.

Cisza | 2004-04-18 22:09

Warszawa 08.05.2003Pan RedaktorKrzysztof ŁozińskiTygodnik „Wprost”Czerwony Kolektyw (obecnie działa jako Czerwony Kolektyw - Lewicowa Alternatywa) z przyjemnością informuje, że przyznana została Panu „Nagroda Złamanego Ołówka” za wyjątkową rzetelność dziennikarską, którą wykazał Pan w swoim artykule „Zadymiarze do wynajęcia” (Tygodnik "Wprost", Nr 1067 (5 maja 2003) ).Doceniamy tym samym dogłębną analizę środowisk antysystemowych zawartą w tym tekście i opisanie ich jako jednej całości. Zaskoczyła nas również jasność Pańskiej wypowiedzi i liczba szczegółów, na jakie zwrócił Pan uwagę. Żałujemy jedynie, że w artykule „Zadymiarze do wynajęcia” nie znalazł się opis sposobu w jaki można rzekomo utrzymać się z protestowania. Jesteśmy świadomi że redaktorzy „Wprost”, dostający pieniądze za swoje demaskatorskie teksty, uznają, że ze wszystkiego da się utrzymać i nie potrzeba do tego specjalnego wysiłku, z niecierpliwością czekamy jednak na kolejny artykuł opisujący jak to środowiska antysystemowe otrzymują fundusze z Korei Północnej czy od Al-Kaidy.Oczekujemy również kontynuowania przez Pana cyklu, na przykład poprzez napisanie ...

Cisza | 2004-04-18 22:10

Oczekujemy również kontynuowania przez Pana cyklu, na przykład poprzez napisanie o „Podpisywaczach listów do wynajęcia”, wśród których mogliby się znaleźć Adam Michnik czy Tadeusz Mazowiecki, lub „Propagandzistach do wynajęcia” gdzie można by opisać samego redaktora naczelnego tygodnika „Wprost”.Myślę że za ten artykuł śmiało możemy przyznać drugi złamany ołówek

lozinski | 2004-04-19 08:54

Nagrodę powyższą przyjmuję jako zaszczyt, bo nie ma większego zaszczytu dla porządnego człowieka niż być obrażanym przez komunistów. Umieszczę ją na jednej pólce razem z podbnymi wypisami na mój temat ze strony Ligi Polskich Rodzin, Jerzego Roberta Nowaka, pisemka "Szczerbiec" a także niektórych publicystów z okresu stanu wojennego. Ponownie jednak prostuję, że twierdzenia o przekupstwie i życiu z protestowania nie było w moim tekście. Zostały one dopisane przez redakcję bez mojje wiedzy. W tym zakresie pretensje proszę kierować do redakcji Wprost, w której nie pracuję. Co do Korei Pólnocnej, zapewne bliskiej sercu "Czerwonego Kolektywu" i jegop muzie - publkujemy w naszym archiwum relacje uchodźców z tego kraju. Polecam też swój tekst pt. "Straszny kabaret" Krzysztof Łoziński

makowski | 2004-05-24 20:45

Myślę, że jednak bardziej lewacka czkawka niż wrogie przejęcie, z łódzkiego punktu widzenia sądy pana Łozińskiego brzmią cokolwiek przesadnie. Ponadto mam poczucie, że ci, co takie diagnozy stanu Amnesty Polska wysuwali, nie zrobili wszystkiego, żeby ten stan odwrócić - na Walnym Zgromadzeniu nie było żadnego alternatywnego kandydata do Zarządu na przykład.

zlisiecki | 2004-05-24 22:22

Szanowy Panie Krzysztofie, ... Pewien idealizm (lub idealizowanie, jeśli ten termin będzie bardziej zrozumiały) jest cechą młodości. Młodzi ludzie zawsze widzą świat przez uproszczone podziały na złych o dobrych, wyrażając często prowokująco swój negatywny osąd moralny, nazywając zbrodniarzem każdego, kto walczy i zabija. Wiedza o decydujących nieraz niuansach, o odcieniach, także o manipulacjach prawdą przychodzi wraz z doświadczeniem. Niestety te właśnie zarzuty zdają się pasować jak ulał do Pana własnej wypowiedzi. Opisuje Pan w niej rzeczywistość w kategoriach ideologii: złej - lewackiej, lub dobrej - nielewackiej. ...pełny tekst mojej odpowiedzi umieszczam na stronie [url]http://andy.evot.org/phpBB2/viewtopic.php?t=209[/url]zbyszek.evot.org