Skala marnotrawstwa w obecnym systemie jest wprost niewyobrażalna. Jeśli teraz nie położy się temu tamy, to kiedy? Jeśli gdziekolwiek można „kręcić słynne lody” to tylko w obecnym systemie, w którym wszystko co się dzieje odbywa się poza wszelką kontrolą i w którym  nie ma prawdziwego gospodarza. To tam powstają ogromne długi, bo przeważ myślenie - jak zabraknie pieniędzy, to radni dołożą. Nie, nie powinni dokładać, bo lepiej pieniędzmi gospodarować można. Trzeba tylko ze szpitali wyeliminować politykę i okaże się, że większość rzeczy zaczyna działać. Przekształcono w Polsce wiele szpitali, wiele wydzierżawiono i co złego się stało?. Gdzie doniesienia medialne, że pacjenci leżą głodni i w dodatku na podłogach? Który to ze szpitali zamieniono w hotel, a ludzie nie mają się gdzie leczyć? Ja takich przykładów nie znam.
Znam inne. Znam takie, gdzie wszystko funkcjonuje jak należy. Szpital nie przynosi strat, pacjenci są przyjmowani, pracownicy pracują a szpital nie tylko nie zmniejszył zakresu świadczeń medycznych, ale je powiększył. Przykład? Proszę bardzo. Szpital powiatowy w Blachowni. Od 1-go maja ubiegłego roku wydzierżawiony prywatnemu dzierżawcy. Wszystkie oddziały funkcjonują, wszyscy pracownicy, którzy mieli umowę o pracę na czas nieokreślony pracują a pacjenci, wbrew oczekiwaniom niektórych, nie leżą głodni na podłodze i w dodatku nie płacą za leczenie bo szpital funkcjonuje dalej w systemie finansowania przez NFZ. Tak więc dla pacjenta jest on dalej placówką publiczną, bo tak naprawdę ważne jest kto płaci za leczenie a nie kto zarządza szpitalem. Czy można więc zarządzać szpitalem w sposób racjonalny? Odpowiedź jest jednoznaczna: można!!! Oczywiście, jeśli mówi się o niepublicznych placówkach ochrony zdrowia, to zawsze pada argument, że wybierają sobie lepiej płatne procedury. Ten zarzut w stosunku do szpitala w Blachowni nie ma żadnego uzasadnienia, bowiem działa on w takim samym zakresie jak dawniej. Jeśli jednak tak jest w innych placówkach, to zadaję publicznie pytanie: dlaczego do tej pory nie dopracowano się takiej wyceny świadczeń medycznych, by wszystkie były w miarę jednakowo opłacalne? Minęło już ponad dwadzieścia lat! Drugi zarzut jaki stawia się niepublicznym placówkom dotyczy kontraktu i niechęci do wykonywania świadczeń ponad kontrakt, bo za nie NFZ nie chce płacić. Problem ten jednak dotyczy wszystkich szpitali. W regionie częstochowskim obejmującym wszystkie szpitale od Lublińca przez Kłobuck, Blachownię, Myszków a na Częstochowie kończąc, według danych za I kwartał tego roku wszystkie szpitale za wyjątkiem Kłobucka,  mają tzw. nadwykonania. Najwięcej „Parkitka” -  21,8% . Na drugim miejscu jest „niepubliczna” Blachownia – 14,7%. Szpitale miejskie i „Tysiąclecie” odsetek  „nadwykonań” mają poniżej 9%. Biorąc pod uwagę porównanie kosztów poszczególnych szpitali w stosunku do wartości wykonanych świadczeń medycznych, to okaże się, że szpital w Blachowni jest najbardziej rentowny. Przyjmując założenie, że gdyby fundusz zapłacił za wszystkie świadczenia, szpital tylko w tym jednym kwartale zarobiłby ponad pół mln zł zamiast ponad pół mln straty w analogicznym okresie roku ubiegłego. W dodatku mając mniejszy kontrakt i płacąc na rzecz powiatu 60 tys. czynszu miesięcznie!!! Można ? Można. W roku 2008 powiat na rzecz szpitala przeznaczył ponad 800tys. zł dotacji. W roku ubiegłym nie wydał  na szpital nic a tytułu czynszu zyskał blisko pół mln złotych. My dziś za te pieniądze budujemy drogi i chodniki!!! (300tys. z czynszu powiat przeznaczył na realizowane wspólnie z gminą Konopiska zadanie drogowe w Aleksandrii). Uważajcie więc mieszkańcy Blachowni i pracownicy szpitala, bo komuś się nie podoba to, że szpital działa i pomysł się sprawdził. Bo nie jest tak, że nic się nie zmieniło. Zmieniło się. Szpital przechodzi notoryczne kontrole. Już niemal wszystkie najważniejsze instytucje i organy kontrolne interesują się tym szpitalem, łącznie z CBŚ. Mam nadzieję, że powodem zainteresowania tych instytucji szpitalem jest fakt, że zamiast przynosić straty, zaczyna powoli na siebie zarabiać. Chcę wierzyć, że chodzi o zdobycie wiedzy, jak to się robi, a nie o jego zniszczenie.
Janusz Krakowian