Daliśmy sobie wmówić różnym „autorytetom moralnym"- że nie można tak zaglądać w cudze życiorysy, że nie będzie nam byle esbek wystawiał świadectwa moralności, że właśnie „tajni współpracownicy" - to ofiary systemu, a rzeczywiste ofiary systemu - to żądne zemsty „oszołomy". I tak nam poleciało, a „autorytety moralne" przez lata trwały na swym stanowisku.

To owym właśnie „autorytetom moralnym" zawdzięczamy „wybicie się na niezależność" Partii Oczyszczania Państwa (POP) braci Kaczyńskich.    

To dzięki owym „autorytetom moralnym" dziś mamy, to co mamy. Pod hasłem „my was wszystkich wyczyścimy" PiS  przyrzekł Polakom „że będzie ład i porządek, że wszyscy będą bogaci i szczęśliwi - w solidarnym państwie". Używając grypsery posła Jacka Kurskiego - „ciemny lud to kupił". I bracia Kaczyńscy wygrali. A jak mantrę powtarzać będę, wygrali dzięki gorącemu poparciu ojcu dyrektora, Ryszarda Bugaja, Andrzeja Leppera i Adama Gierka.

Czy mogli nie wygrać? Mogli - mogło ich w ogóle nie być jako partii Prawa i Sprawiedliwości. A teraz są. I ciągnął za sobą licznych akolitów, „młodych gniewnych" Piotrów Semków, Rafałów Ziemkiewiczów, Igorów Janke i różnych takich, którzy nam tłumaczą jak „krowie na miedzy", że „każden jeden zlustrowany być musi" - i to, najlepiej do trzech pokoleń wstecz. Ja ich rozumiem, to biedne postacie, późno urodzone, z żadną komuną powalczyć nie zdążyli, to w ślad za Antkiem Macierewiczem, walić będę „pa wsiech". A co - coś sobie muszą wpisać do swych życiorysów, jeszcze się może załapią na order od pana prezydenta.

Jak powiada profesor Władysław Bartoszewski - jeszcze tylko dwa lata....oby do nowych wyborów.

Tekst ten powstał dzięki wizycie u fryzjera, gdzie spotkanemu znajomemu powiedziałem, że gdyby 15 lat temu otworzyć archiwa esbeckie, jak w Niemczech, to dzisiaj nie mielibyśmy problemu braci Kaczyńskich.    

Stefan Małecki-Tepicht